O mnie     Blog     Galeria     Media     Prasa     Kontakt     Linki

2013-05-08: Motorem do Sangkhlaburi. Słoniem po dżungli. Tratwą po rzece.

Pobudka skoro świt, krótkie i minimalistyczne pakowanie, pominięcie śniadania, i kilka minut po godzinie siódmej wyjeżdżaliśmy już na czteropasmową (dwa pasma przedzielone drzewami) drogę szybkiego ruchu. Nasza trasa wiodła przez Ratchaburi, Nakhom Pathom (które tak naprawdę ominęliśmy skręcając w kierunku kolejnej miejscowości), Kanchanaburi aż do Sangkhlaburi. W sumie mieliśmy do przejechania 400 km. Zakładaliśmy wstępnie, że całą trasę pokonamy w 6 godzin, włączając w to przerwy na śniadanie, obiad, tankowanie i toaletę.



Pierwsze 150 km to jazda ekspresówką. Dość przyjemna trzeba powiedzieć, zwłaszcza przez pierwszą godzinę drogi, gdy ruch był dość mały i można było się rozpędzić. Za Ratchaburi zrobiło się trochę tłoczniej. Zmniejszyła się też ilość pasów z czterech do dwóch. Najgorszy był przejazd przez Kanchanaburi. Tablice informacyjne poprowadziły nas przez miasto, zamiast jakąś obwodnicą dookoła. Przez miasto Kanchanaburi jechaliśmy dobre pół godziny, głównie przez korki. Gdy w końcu udało nam się wyjechać z tego bajzlu zadowoleni zatrzymaliśmy się na obiad.





Początkowo kontynuowaliśmy drogę po płaskiej dwupasmówce. Po kilkunastu minutach było już tylko jedno pasmo, a jezdnia zaczęła prowadzić nas po pagórkach, które stawały się coraz większe. Ostatnie 50 km to jazda serpentynami górskimi. Pozytywem było to, że po obu stronach jezdni był las. Nie było więc ryzyka spadnięcia w przepaść. W najgorszym razie można było uderzyć w górę lub drzewo.





Do Sangkhlaburi dojechaliśmy kilka minut po godzinie piętnastej. Porządnie zmęczeni i ze sporym bólem w tyłkach po spędzeniu tylu godzin na motorze. Znaleźliśmy pokój w PJ Guest House. Zaszaleliśmy przy tym dość mocno, bo zdecydowaliśmy się na pokój z klimatyzacją, gorącą wodą i telewizorem. Cena: 950 bahtów. Do tej pory najdroższy pokój w jakim kiedykolwiek spaliśmy kosztował 600 bahtów. Po kolacji Charlene padła zmęczona, a ja pokręciłem się sam trochę po mieście. Nie było jednak co oglądać, bo Sangkhlaburi kładzie się spać dość wcześnie. Po 19-stej ulice, i tego małego miasteczka, były już dość wyludnione, a większość sklepów i stoisk były już zamknięte. Jedyne co udało mi się zobaczyć to zachód słonca nad jeziorem.



Kolejnego dnia rano odwiedziliśmy Drewniany Most, który jest bez wątpienia największą atrakcją Sangkhlaburi. Nie znalazłem dokładnych informacji na jego temat. Wnioskuję jednak, że został zbudowany po tym, gdy w 1983 sztuczne rozlewisko Vachiralongkorn uległo bliżej nieopisanej dewastacji (może tama nie wytrzymała?) i woda zgromadzona w akwenie zalała miasto tworząc jezioro nad którym teraz stoi Drewniany Most. Wiele ludzi straciło wtedy swoje domostwa, a Sangkhlaburi podzieliło się na dwie połowy przecięte samoistnie utworzonym jeziorem.







O godzinie 11-stej zameldowaliśmy się w naszym hotelu. Zmieniliśmy pokój na tańszy (250 baht) i rozpoczęliśmy wycieczkę, który wykupiliśmy dzień wcześniej. Podstawiona łódź zabrała nas najpierw na przejażdżkę po jeziorze. Przepłynęliśmy pod drewnianym mostem, widzieliśmy z bliska pływające domy zamieszkałe przez birmańskich uchodźców.









Odwiedziliśmy Underwater Temple, która nie była wcale podwodna, jak wskazywała nazwa, a wpływ na to ma pora sucha. W czasie pory deszczowej świątynia rzeczywiście jest zalana, czasem nawet dość poważnie. Jak głosi historia świątynia była wznoszona, aż wspomnianego 1983 roku została zalana, tak samo jak większa część miasta. Nigdy jej nie odbudowano, a po jakimś czasie ktoś doszedł do wniosku, żeby ze zniszczonej świątyni utworzyć atrakcję turystyczną. Pomysł okazał się trafny i teraz każdy chce odwiedzić Underwater Temple.









Wartymi wspomienia są także widoki, które mieliśmy okazję podziwiać pływając łodzią po jeziorze. Może niekoniecznie są to obrazki nadające się na widokówi, ale w sobie to coś.







Później przyszedł czas na gwóźdź programu - trekking na słoniach po dżungli! Przez półtorej godziny słonie wiozły nas na swoich grzbietach przez lasy i jeziora. Początkowo siedzieliśmy na specjalnych siedzeniach zamontowanych na słoniach. Po kilkunastu minutach przewodnik zachęcił Charlene (a później mnie) do siedzenia na szyi lub głowie słonia. Charlene przyszło to z łatwością, ale ja byłem dość zestresowany trzymając kurczowo dłonie na głowie słonia. Bałem się, że spadnę, zwłaszcza gdy słoń szedł w dół ścieżką. Przeżycie dość ciekawe. Do tej pory byłem na słoniu tylko raz i to zaledwie przez kilkanaście minut.











W końcu wycieczka słoniami dobiegła końca i zamieniliśmy środek transportu. Teraz spływaliśmy bambusowymi tratwami w dół rzeki. Mnie ten rodzaj transportu spodobał się najbardziej. Zamiast wioseł mieliśmy długie bambusowe kije, który odpychaliśmy się od dna.











Spływ trwał około godziny. Po godzinie zapakowano nas na pakę samochodu i odwieziono do hotelu. Wycieczka zakończyła się. Cena za osobę to 1,000 bahtów (100 zł). W cenę wchodzi pokój za darmo (ten tańszy za 250 bahtów), obiad, woda i owoce. Myślę, że się opłaca.









Pozostałą część dnia znów spędziliśmy w okolicach Drewnianego Mostu robiąc zdjęcia i oglądając zachód słońca.





Kolejnego dnia objrzeliśmy wschód słońca i ruszyliśmy w drogę powrotną. W sumie przez te trzy dni podróży pokonaliśmy 832 km.






















CIEKAWY TEKST? PODZIEL SIE NIM Z INNYMI!



Komentarze:

2013-05-09 12:52:09; Autor: Skowron;
Super foty, fajnie piszesz, szkoda że nie ma RSSa




2013-05-10 01:49:08; Autor: konzi;
Dzięki. Myślałem kiedyś o dodaniu RSSa, ale jakoś motywacji mi brak :)




2013-05-14 09:51:50; Autor: Skowron;
Super foty, fajnie piszesz, szkoda że nie ma RSSa




2013-05-14 09:54:53; Autor: Skowron;
O! Zapisałem w zakłądkach link do bloka z parametrami poprzedniego komentarza w GETcie i przypadkowo dodał się drugi raz :P





!!! Oba pola są wymagane. Jeśli nic nie wpiszesz, twój komentarz nie będzie dodany. !!!

Zabezpieczenie przed wirusami. Zaznacz jeśli chcesz dodać komentarz.

Twój Nick:

Twój Komentarz:




Masz konto na Facebooku?
Kliknij LUBIE TO!




WYSZUKAJ:



NAJNOWSZE KOMENTARZE:

Adam:Czesc Konradzie, Od dluzszego czasu nic nie piszesz, cz... CZYTAJ DALEJ

Sylwia:Co słychać w UK, tyle pracy że na blogu cisza? :-)... CZYTAJ DALEJ

king kong:tak zle nie jest chyba niewyraznie napisalem 90 f za ryz na... CZYTAJ DALEJ

konzi:Też tak pomyślałem. To chyba jecie tylko mrożonki.... CZYTAJ DALEJ

Adam:W Szkocji nie zauwazylem licznikow na wode - oplata wliczana... CZYTAJ DALEJ

king kong:londyn pokoj z oplatami 450 - zaznaczam mega tanio mam jed... CZYTAJ DALEJ

konzi:Ja balota zjadłem 3-4 razy. Nic specjalnego. Smakowało jak z... CZYTAJ DALEJ

Adam:Raz polknalem balota, gdy popijalismy wiskacza, ale mialem j... CZYTAJ DALEJ

Adam :Konrad, ja czytam twojego bloga od samego poczatku. Nie b... CZYTAJ DALEJ

konzi:Widzę, że teoretycznie dopuszczasz naszą kolejną przeprowadz... CZYTAJ DALEJ


KATEGORIE:

| Polska || Indie || Podsumowanie roku || Wielka Brytania || Tajlandia || Bangladesz || Dania || Szwecja || Norwegia || Holandia || Hinduizm || Laos || Wietnam || Kambodża || Motorem po Tajlandii || Filipiny || Jedzenie na Filipinach || Owoce świata || Blogi Podróżnicze || Bieganie || Slub || Całka || Rocznica || Sława || Filipińskie Dziwadła || Historia Filipin || Niemcy || Francja || Belgia || Słowacja || Węgry || Austria |


ARCHIWUM:

 
 
 2017
    
    
    Grudzien
    
    
    Listopad
    
    
    Pazdziernik
    
    
    Wrzesien
    
    
    Sierpien
    
    
    Lipiec
    
    
    Czerwiec
    
    
    Maj
    
    
    Kwiecien
    
    
    Marzec
    
    
    Luty
    
    
    Styczen


 2016
 2015
 2014
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2013
 2012
 2011
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2010
 2009
 2008
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2007
 2006
 2005
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    
    Kwiecien
    Kwiecien
    
    Marzec
    Marzec
    
    Luty
    Luty
    
    Styczen
    Styczen