O mnie     Blog     Galeria     Media     Prasa     Kontakt     Linki

2006-08-25: Londyn i wiza

W sobotę z ponad godzinnym opóźnieniem wyleciałem z Kolkaty. Jeszcze nigdy nie widziałem tak dokładnej, a czasami nawet przesadnie drobiazgowej ochrony. Pierwsze co mnie zaskoczyło to ręcznie napisany komunikat tuż przed pierwszą bramką: „Pasażerowie linii Air India NIE mogą posiadać żadnego bagażu podręcznego włącznie z laptopem”. Ja oczywiście miałem laptopa ze sobą. I co teraz? Zostawić i stracić na zawsze? Nigdy! Może i mój laptop wygląda już teraz jak z epoki kamienia łupanego, ale to co jest na dysku twardym jest zbyt cenne, żeby to stracić. Pani przy bramie poradziła mi, że mogę laptopa a także aparat fotograficzny, który był w tej samej torbie, nadać jako zwykły bagaż. „No tak, ale jak zaczną tym rzucać to się rozwali i tyle będzie z całego interesu” pomyślałem. Pozostawała jedna rzecz – przepakowanie bagażu. Aparat poszedł do torby na aparat i do walizki. Laptopa zawinąłem w bluzę, wsadziłem do plecaka, a plecak do walizki. Do torby od laptopa poszło trochę ubrań, żeby zwolnić miejsce w walizce dla aparatu i laptopa. Jakoś się udało. Nie tylko zresztą ja wpadłem na taki pomysł. Pół samolotu się tak przepakowywało. Ludzie kombinowali jak tylko mogli, żeby zabrać swoje komputery i inne rzeczy ze sobą. Niektórzy powyrzucali nawet część ubrań. Na lotnisku zapanowała wielka panika i harmider. Ludzie na kolanach przepakowujący rzeczy, wyrzucający co mniej potrzebne ubrania i buty. Przepychanie się jeden o drugiego. Czasami ktoś komuś na coś nadepnął. Ogólna zamota. Kolejki do nadania bagażu zamieniły się w jedno wielkie pobojowisko. Po nadaniu bagażu kolejna niespodzianka. Celnicy nie chcieli wypuścić części ludzi, głównie Hindusów, z nieznanego mi bliżej powodu. Zaczęły się krzyki, awantury, jeden mężczyzna został wyprowadzony przez ochronę. Lot opóźniał się coraz bardziej. Gdy już dostałem pozwolenie wyjazdu, co zabrało dobre pięć minut (odbyło się bez problemów) musiałem przejść przez cztery bramki sprawdzające, czy nie mam jakiś podejrzanych rzeczy na sobie. Dwukrotne sprawdzanie wykrywaczem metalu, dokładne obmacywanie, przeglądanie portfela, nawet każdej pojedynczej monety. Po takim dokładnym sprawdzeniu doszedłem do jednego wniosku – jest miejsce którego mi nie sprawdzono, a mianowicie w kroku pod jądrami. To jedyne miejsce do którego nikt nie odważył się „zajrzeć”. Tak więc, nawet pomimo tak szczegółowej ochronie istnieje możliwość przeniesienia czegoś małego. Może powinienem sprzedać te informację jakimś terrorystom? ;)
Samolot wystartował prawie z półtora godzinnym opóźnieniem. Początkowo nie byłem szczęśliwy, że lecę Air India. Ktoś zabrał mi poduszkę, nie miałem koca, nie puszczano filmów, ale gdy tylko odzyskałem poduszkę, pani stewardesa (Hinudska w saree, ładna zresztą) przyniosła mi koc, zaczęły się indyjskie filmy w telewizji, a nawet dostałem biryani na obiad, byłem super zadowolony. Agnieszka nie miała racji mówiąc, że Air India jest do bani. Wylądowałem w Londynie kilkanaście minut po 20 z godzinnym opóźnieniem. Odebrałem bagaże i idę w kierunku metra, aby jechać do Hammersmith na spotkanie z Beyhanem, a tu nagle cyk! Zatrzymała mnie ochrona. „Przyleciałeś z Indii? Po co? Dlaczego? Co chcesz robić w Londynie? Jak długo? Co masz w torbie?”. I tak dalej. W końcu biały lecący Air India z Kolkaty do Londynu nie jest często spotykany. Musiałem więc wszystko ładnie i grzecznie opowiedzieć, pokazać paszport, otworzyć torbę od laptopa, wytłumaczyć dlaczego nie ma w nim latopa, itd., itp. W końcu pozwolono mi odejść. Kupiłem bilet za trzy funty i pojechałem do Hammersmith. Beyhan ciągle na mnie czekał tuż za bramkami. Oj, naprawdę się ucieszyłem gdy go ujrzałem. Stary dobry Bratko. Kto by pomyślał rok temu, gdy pierwszy raz spotkaliśmy się na Gurusaday, że spotkamy się jeszcze w Londynie i do tego będziemy pracować w tej samej firmie? :) Gdy zaszliśmy do domu, postawiłem bagaże, zdjąłem sweter (ale zimno w tej Europie!) i otwarłem walizkę Beyhan stwierdził tylko jedno: „Śmierdzisz Indiami” :) Ja jednak nic nie poczułem – zapach jak zawsze. Na wszelki wypadek jednak wziąłem prysznic. Na kolację duży kawał mięsa i butelka wina. Posiedzieliśmy do późna i powspominaliśmy stare czasy.
Niedziela była dniem zwiedzania Londynu. Beyhan zabrał mnie na pieszą wycieczkę przez parki do Buckingham Palace, Big Ben, West Minister, London Eye, London Bridge i kilka innych miejsc, których nazw już nie pamiętam. Wieczór szedł na oglądaniu „Przyjaciół” przy browarze. Aha! Zanim zaczęliśmy zwiedzanie to znalazłem tani hotel „James Hotel” przy Earl’s Court. Cena za jednoosobowy pokój za noc 20 funtów. Naprawdę dobre i tanie miejsce. Polecam! Na wyposażeniu telewizor, mikrofalówka, toster i czajnik bezprzewodowy z przewodem. Ubikacja i natrysk na korytarzu. Jako że Beyhan nie mógł mnie trzymać z różnych względów dłużej u siebie, w poniedziałek rano przed pracą przeprowadziłem się do znalezionego hotelu płacąc do końca pobytu w UK z góry. Po zostawieniu bagażów szybko ruszyłem metrem na stację Hyde Park Corner, z skąd spacerkiem w 5 minut dotarłem do biura. Jak można było się spodziewać nikt nie wiedział o moim przybyciu. Dwie z trzech osób, które miałem spotkać na urlopie, a trzeciej nikt nie poinformował o mnie. Wspaniale! Ale nic to. Wytłumaczyłem ładnie pani o imieniu Sarah co i jak, z skąd się tu wziąłem i po co i zaczęliśmy wspólnie działać. Pierwszym zadaniem było namierzenie Ramony z Mumbaju. Tutaj pomógł mi Adam dając jej numer komórki przez firmowy komunikator. Później trzeba było zadzwonić do Rajendry i Parthy z Leeds, wybrać się do drugiego biura na rozmowę z Tanią. Pod koniec dnia dostałem kontrakt na pracownika TCS Kolkata. Z prawie potrójną pensją! Myślałem, że tam oszaleje z radości jak zobaczyłem tę kwotę. Mimo wszystko na potrzeby wizy musieliśmy mieć fax dokumentu, a na to trzeba było czekać do wtorku, bo Indie poszły już spać. Wieczór spędziłem sam w hotelu głównie na spaniu. Ta 4.5 godzinna zmiana czasu naprawdę dawała mi się we znaki. Rano poszedłem do biura do Sarahy po fax kontraktu. Niestety go jeszcze nie było. Dopiero po kilku telefonach do Indii okazało się, że Rajendra wysłał dokument do Tani i nie raczył nikogo o tym powiadomić. Na szczęście w ostatniej chwili udało mi się dostać kontrakt i dodatkowy dokument i szybko przejechałem taxówką do ambasady. Dokumenty złożyłem dosłownie w ostatniej chwili. Tyle co je dałem pan zamknął okienko i kazał przyjść za trzy godziny o 15:00. Poszedłem więc z powrotem do biura powiedzieć co jest grane, a następnie znów do ambasady. Poczekałem 10 minut w kolejce i drzwi się otworzyły. Poszedłem do tego samego pana do którego składałem dokumenty, a on kazał iść na stronę, gdzie mnie poinformował, że nie mogą dać mi wizy do Indii. „Dlaczego?”. Pan przyprowadził innego pana, wyższego rangą, który wytłumaczył, że. 1. Nie jestem rezydentem w UK. 2. Miałem wcześniej inny typ wizy i teraz chce inny. 3. Mam notkę w paszporcie, że naruszyłem prawa wizy. Tłumaczenia nic nie pomogły. Pan poradził jedynie jechanie do Warszawy i aplikowanie po wizę z stamtąd. Naprawdę wkurzony i smutny wróciłem do biura, aby zadzwonić do Rajendra i Ramony. W trójkę ustaliliśmy plan, że do końca tygodnia będę przebywał w Leeds, a od poniedziałku jestem w Budapeszcie w między czasie aplikując po wizę z Polski. Jak dla mnie OK. Jednak już po dwóch godzinach plan się zmienił. Następnego dnia lecę do Leeds na 4-5 tygodnie, a następnie do Polski po wizę do Indii.
Wieczór spędziłem z Beyhanem na Tamizą przy piwie podziwiając widoki Big Ben, London Bridge, West Minister i London Eye. W środę rano wyleciałem do nudnego Leeds...


CIEKAWY TEKST? PODZIEL SIE NIM Z INNYMI!



Komentarze:

Brak komentarzy

!!! Oba pola są wymagane. Jeśli nic nie wpiszesz, twój komentarz nie będzie dodany. !!!

Zabezpieczenie przed wirusami. Zaznacz jeśli chcesz dodać komentarz.

Twój Nick:

Twój Komentarz:




Masz konto na Facebooku?
Kliknij LUBIE TO!




WYSZUKAJ:



NAJNOWSZE KOMENTARZE:

king kong:tak zle nie jest chyba niewyraznie napisalem 90 f za ryz na... CZYTAJ DALEJ

konzi:Też tak pomyślałem. To chyba jecie tylko mrożonki.... CZYTAJ DALEJ

Adam:W Szkocji nie zauwazylem licznikow na wode - oplata wliczana... CZYTAJ DALEJ

king kong:londyn pokoj z oplatami 450 - zaznaczam mega tanio mam jed... CZYTAJ DALEJ

konzi:Ja balota zjadłem 3-4 razy. Nic specjalnego. Smakowało jak z... CZYTAJ DALEJ

Adam:Raz polknalem balota, gdy popijalismy wiskacza, ale mialem j... CZYTAJ DALEJ

Adam :Konrad, ja czytam twojego bloga od samego poczatku. Nie b... CZYTAJ DALEJ

konzi:Widzę, że teoretycznie dopuszczasz naszą kolejną przeprowadz... CZYTAJ DALEJ

Adam :Wylecialo mi z glowy, poniewaz jak to moja zona zwykle robi,... CZYTAJ DALEJ

konzi:Byłem! Szkoda, że nie dałeś znać wcześniej, że będziesz, to ... CZYTAJ DALEJ


KATEGORIE:

| Polska || Indie || Podsumowanie roku || Wielka Brytania || Tajlandia || Bangladesz || Dania || Szwecja || Norwegia || Holandia || Hinduizm || Laos || Wietnam || Kambodża || Motorem po Tajlandii || Filipiny || Jedzenie na Filipinach || Owoce świata || Blogi Podróżnicze || Bieganie || Slub || Całka || Rocznica || Sława || Filipińskie Dziwadła || Historia Filipin || Niemcy || Francja || Belgia || Słowacja || Węgry || Austria |


ARCHIWUM:

 
 
 2017
    
    
    Grudzien
    
    
    Listopad
    
    
    Pazdziernik
    
    
    Wrzesien
    
    
    Sierpien
    
    
    Lipiec
    
    
    Czerwiec
    
    
    Maj
    
    
    Kwiecien
    
    
    Marzec
    
    
    Luty
    
    
    Styczen


 2016
 2015
 2014
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2013
 2012
 2011
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2010
 2009
 2008
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2007
 2006
 2005
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    
    Kwiecien
    Kwiecien
    
    Marzec
    Marzec
    
    Luty
    Luty
    
    Styczen
    Styczen