O mnie     Blog     Galeria     Media     Prasa     Kontakt     Linki

2006-06-19: Wycieczkowy weekend

Po piatkowym swietowaniu mojej rocznicy (ah, te tance rumunskie ;P) wstalismy rano wciaz zmeczeni, aby pojechac na wycieczke do Bandel ze uczniami Micky. Dwojka z nich czekala na nas przy Gurusaday. Po przejechaniu na Howrah spotkalismy kolejnych trzech studentow z skad pociagiem lokalnym przejechalismy do celu. Bandel to mala miescina polozona godzine drogi od Kolkaty. Znajduja sie tam dwie atrakcje – stary i zabytkowy kosciol zbudowany w 1599 roku, oraz zabytkowy mosk (roku nie pamietam). Najpierw po dosyc dlugiej okolo 40 minutowej pieszej wedrowce przez glowna ulice wioski dotarlismy do wspomnianego kosciola. Wydaje mi sie, ze studenci chcieli nam zrobic fajny present niespodzianke zabierajac nas w to miejsce, jako ze wydawalo im sie zapewne, ze wiekoszosc z nas to prawdziwi zagorzali chrzescijanie. Niestety sie pomylili. Ja osobiscie czuje sie w jakimkolwiek polskim Kosciele jako tytulowy Anglik w Nowym Jorku z piosenki Stinga, jednak tam nie czulem nawet tego. Miejsce po pierwsze nie wzbudzalo zadnych emocji, nawet negatywnych, a po drugie bylo jakies dziwne. Zupelnie inne od znanych mi wczesniej. Przed wejsciem trzeba bylo zdjac buty. Zamiast dwunastu stacji jakies propagandowe obrazki z napisami namawiajacymi do wstapienia do “bractwa”. Wizerunek Matki Bozej z hinduskimi kwiatkami i… statkiem  Wlasnie statek zaskoczyl mnie najbardziej. Jednak jak wytlumaczyl mi Joao, nie jest to nic dziwnego i w Brazylii tak samo przedstawia sie czasami posagi Matki Bozej. Jest to zwiazane z tym, ze chrzescijanstwo przyplynelo statkiem przez ocean wraz z pierwszymi konkwistadorami. Wszystkiego jeszcze dopelnial zakaz fotografowania i upierdliwy ochroniarz, ktory w sumie uspokajajac nas robil sam wiecej halasu niz my wszyscy razem wzieci. Po pierwszej mojej wizycie w Kosciele katolickim w Indiach i zwiazanym z tym rozczarowaniem poplynelismy lodzia do mosku, czyli swiatyni muzulmanskiej dla niewtajemniczonych. 12 osob na nie za duzej drewnianej lajbie, ktora zamiast podlogi miala zbite deski przez ktore czasem przelewala sie woda. Pan wioslarz zeby sie za bardzo nie zmeczyli wioslowal powoli na siedzaco za pomoca prawej reki i lewej nogi. Po chyba 20 minutach bylismy juz na miejscu. Mosk duzy, zabytkowy z duzym dziedzincem i romantycznymi lukami. Za wejsciowke 5Rs na glowe mielismy nawet przewodnika, ktory wszystko tlumaczyl w srodku. Oczywiscie ja jednak jak zawsze zamiast sluchac w skupieniu magicznych opowiesci przewodnika lazilem swoimi drogami robiac na przyklad zdjecia kobietom w zoltych saree zza zakratowanego okna. Tak wiec moja wiedza na temat mosku jest praktycznie zerowa (ale za to mam fajne zdjecia :P). Po zwiedzeniu wiezy i wzieciu prysznica na dziedzincowej fontannie ruszylismy lodka w droge powrotna. Zjedlismy obiad w malej resturacji na przeciwko kosciola i pojechalismy riksza na dworzec, a z stamtad pociagiem do Kolkaty. Wycieczka jednak na tym sie nie skonczyla albowiem przeplynelismy, tym razem statkiem, na druga strone rzeki Hoogly do Millenium Park. Po kolejnych wyglupach tym razem w parku wrocilismy okolo 19-20 do domu. Zastanawiala mnie tylko jedna rzecz – dlaczego moglismy sie tak dobrze bawic z indyjskimi studentami Micky, gdy nigdy nie mozemy sie dogadac z AIESECowcami? Wydaje mi sie, ze wytlumaczenie Micky jest tutaj najlepsze – roznice robia pieniadze. Studenci z jej szkoly to zwykli ludzie tacy jak my, podczas gdy AIESECowcy to duze zepsute bachory bogatych tatusiow. Taka jest prawda. Wieczorem do nas wpadla Agnes z Adamem oraz Kazachstani Roman i Jewgienij. Przy okazji – wreszcie poznalismy ich prawdziwe imiona :) Po tym gdy juz wszyscy poszli spac i ulozylismy tez do snu dzieciaki (czytaj Kazachow) wieczor ponownie skonczyl sie na rozmowach w szesc oczow – ja, Micky i Norma. Na drugi dzien, a w zasadzie to ten sam, wstalismy przed 5:00, aby jechac tym razem do Vishnupur. Za chiny ludowe nie moglem dobudzic Micky. Co ja podnosilem i stawialem na podloge wychodzac z pokoju kontynuujac wlasne przygotowania do wymarszu od razu automatycznie wracala do lozka. Jednak po chyba trzecim razie w koncu skapitulowala i zaczela sie ubierac :) Schodzac po schodach zadzwonilem do jak zawsze wzorowo zorganizowanej Agnes, ktora razem z Adamem juz od 5 byla na stacji Howrah, aby poinformowac ja ile kupic dla nas biletow. Po przyjezdzie na stacje i wzajemnym znalezieniu sie zaczelismy szukac naszej stacji. Numer 18-21. Od razu przypomniala mi sie wycieczka do Mumbaju. Wtedy w takim samym pospiechu biegalem nie mogac znalezc pociagu. Teraz jednak dzieki mojejmu doswiadczeniu wiedzielismy przynajmniej jak dostac sie do budynku ze stacjami 18-21, chociaz i to nie uchronilo nas od malej bieganiny. Ostatecznie jednak udalo sie znalezc zarowno pociag, jak i miejsca siedzace, chociaz musielismy sie rozdzielic. Adam z Agnes w jednym wagonie, reszta z nas w nastepnym. Co ciekawe ja mialem bilet dla 4 osob, a Agnes z Adamem na 3, podczas gdy oni byli tylko we dwojke, a nas byla piatka. Na szczescie pani konduktor nie policzyla nas i wszystko skonczylo sie szczesliwie :) Po czterech godzinach bylismy na miejscu. Po sprawdzeniu pociagow powrotnych ruszylismy na sniadanie. Niestety jedyne co znalezlismy to obskorna resturacja w ktorej specjalem szefa kuchni, jedynym zreszta, byl lunch z najohydniejszym wodnistym dalem, tzn. sosem, jaki kiedykolwiek jadlem. Po zjedzeniu tego smacznego posilku (po roku w Indiach czlowiek traci poczucie wartosci i smaku) ruszylismy na targi z riksiarzami. Panowie zaczeli od 150Rs. My od 60Rs. Ostatecznie stanelo na 80Rs, co jest niezlym osignieciem w porowaniu do 85Rs, ktore wytargowal Michal kilka miesiecy temu. Pierwsza swiatynia terakoty z kasami biletowymi i niespodzianka. Pan w okienku, upierdliwy niesamowicie, nie uznaje mi, Micky i Agnes dokumentu z Biura Emigracyjnego i karze placic zamiast 5Rs 100Rs. Rozmawiamy z nim, przekonujemy, tlumaczymy, a ten dalej swoje, ze 5Rs jest tylko dla obywateli Indii. Mowimy, ze to bzdury, ze jestesmy tu rezydentami, mieszkamy rok, albo i wiecej w Indiach, wiec dlaczego mamy byc dykryminowani. Do tego wszystkie przyplatal sie jakis papla-jakala, ktory chcial robic za naszego przewodnika. Ledwo co papal po angielsku, ale przewodnikiem chce byc. A jakze! Jeszcze mu miejsce w rikszy dac, albo lepiej kolejna wypozyczyc. Stalismy tak jak te osly. Z jednej strony upierdliwiec od biletow, a z drugiej przewodnika-papla. W koncu nie chcac tracic czasu zaplacilismy te zakichane 100Rs, chociaz az mna rzucalo ze zlosci (poprzednim razem zaplacilismy tylko 5Rs). Po obejrzeniu wszystkich swiatyn, chociaz mnie sie wydaje, ze jakas ominelismy, riksiarze odstawili nas z powrotem na dworzec rzadajac w sumie zamiast 240Rs 400Rs. Oczywiscie dalismy 240, powiedzielismy, zeby sie zamkneli i odeszlismy spokojnie w poszukiwaniu jakies resturacji z prawdziwego zdarzenia. Niestety po chyba 30 minutach drogi znalezlismy tylko nie wiele lepsza od poprzednieji i takze z ohydnym rozwodnionym dalem. No coz, mowi sie trudno. Zjedlismy i wrocilismy z powrotem na stacje odnajdujac Agnes, Adama i Romana, ktorzy nie zdolali dojsc z nami do wspomnianej restauracji. Pociag oczywiscie sie spoznil, bo dlaczego mialby sie nie spoznic? :) Znow byl troche zapchany, wiec ponownie trzeba bylo sie rozdzielic. Tym razem na trzy ekipy – Konrad-Micky-Johan, Adam-Agnes i Roman-Jewgienij. Po usadowieniu sie poszlismy spac. Obudzil nas dopiero Adam na jakiejs stacji wolajac, ze musimy zmienic pociag. Troche zdezorientowani i ciagle spiacy szybko ewakuowalismy sie z wagonu. Nikt jednak nie mogl znalezc Kazachow. Ja szybko wskoczylem ponownie do pociagu, ale jakby pies ogonem przykryl. Nigdzie ich nie bylo. Wrocilem wiec do reszty mowiac, ze niestety nie udalo sie. Tyle co wypowiedzialem te slowa pociag ze spiacymi i niezdajacymi sobie z niczego sprawy Kazachami ruszyl. Jedyne co mi prszylo go glowy w tym momencie to “smile and wave” :) Pomachalismy wiec im na szczesliwa droge i wciaz smiejajac sie z jakby nie bylo absolutnie nie smiesznej sytuacji zaladowalismy sie do prawidlowego pociagu. Po ponad godzinie nasz pociag zatrzymal sie na najdluzszej stacji swiata i… wiecie co? Agnes zauwazyla Kazachow przez okno! Na totalnie zatloczonej i najdluzszej stacji pociagow na swiecie Agnes zauwazyla ich przez okno jadacego pociagu! Micky i Johan szybko wyskoczyli, zeby ich zawolac. Udalo sie. Znow bylismy w siodemke. Na tej samej stacji wsiadl do przedzialu za nami jakis brudny Hindus z dluga bialo-brudna broda i dwoma wielkimi koszami. Stal i gapil sie na nas, wiec zaczalem do niego machac. Pan jednak nie przejawial zadnych reakcji, wiec krzyknalem nasze ostatnie wycieczkowe haslo: “Don’t stare! We are the tourists and you are the attraction!” (“Nie gap sie! My jestesmy turystami, a ty jestes atrakcja!”). Pan jednak znow zero reakcji. Po chyba 5 minutach nagle zniknal, po czym przez odgradzajaca nas krate zaczal czyms machac, nie wiadomo czym. Okazalo sie, ze jest poskramiaczem wezow (czy jak to sie to nazywa). To cos czym machal to byla fujarka. Pan otworzyl najpierw mniejsze wiadro i zaczal grac. Z wiadra powoli zaczela wydobywac sie mala kobra. Pokazala sie probujac zlapac fujarke, tak jakby chciala powiedziec “spadaj i nie przeszkadzaj!”, po czym poszla spac. Wtedy wiec pan otworzyl drugi kosz w ktorym byla jeszcze wieksza kobra. Ta jednak byla chyba nawet bardziej spiaca od swojej mniejszej poprzedniczki. Wychylila tylko niemrawo glowe i uderzyla z powrotem w kimono. Zadne dotykanie i potracanie jej nie przynosilo zadnych skutkow. Na koniec pan zaczyczyl sobie od nas 50Rs za ten pokaz. Dalismy 12Rs i powiedzielismy zeby sie cieszyl, bo i tak dostal za duzo. Wysiadl na nastepnej stacji. Do Kolkaty przyjechalismy cos po 21:00. Po problemach ze zlapaniem taxowki (nie chcialy sie zatrzymywac!) wrocilismy umordowani do domu.


CIEKAWY TEKST? PODZIEL SIE NIM Z INNYMI!



Komentarze:

Brak komentarzy

!!! Oba pola są wymagane. Jeśli nic nie wpiszesz, twój komentarz nie będzie dodany. !!!

Zabezpieczenie przed wirusami. Zaznacz jeśli chcesz dodać komentarz.

Twój Nick:

Twój Komentarz:




Masz konto na Facebooku?
Kliknij LUBIE TO!




WYSZUKAJ:



NAJNOWSZE KOMENTARZE:

king kong:tak zle nie jest chyba niewyraznie napisalem 90 f za ryz na... CZYTAJ DALEJ

konzi:Też tak pomyślałem. To chyba jecie tylko mrożonki.... CZYTAJ DALEJ

Adam:W Szkocji nie zauwazylem licznikow na wode - oplata wliczana... CZYTAJ DALEJ

king kong:londyn pokoj z oplatami 450 - zaznaczam mega tanio mam jed... CZYTAJ DALEJ

konzi:Ja balota zjadłem 3-4 razy. Nic specjalnego. Smakowało jak z... CZYTAJ DALEJ

Adam:Raz polknalem balota, gdy popijalismy wiskacza, ale mialem j... CZYTAJ DALEJ

Adam :Konrad, ja czytam twojego bloga od samego poczatku. Nie b... CZYTAJ DALEJ

konzi:Widzę, że teoretycznie dopuszczasz naszą kolejną przeprowadz... CZYTAJ DALEJ

Adam :Wylecialo mi z glowy, poniewaz jak to moja zona zwykle robi,... CZYTAJ DALEJ

konzi:Byłem! Szkoda, że nie dałeś znać wcześniej, że będziesz, to ... CZYTAJ DALEJ


KATEGORIE:

| Polska || Indie || Podsumowanie roku || Wielka Brytania || Tajlandia || Bangladesz || Dania || Szwecja || Norwegia || Holandia || Hinduizm || Laos || Wietnam || Kambodża || Motorem po Tajlandii || Filipiny || Jedzenie na Filipinach || Owoce świata || Blogi Podróżnicze || Bieganie || Slub || Całka || Rocznica || Sława || Filipińskie Dziwadła || Historia Filipin || Niemcy || Francja || Belgia || Słowacja || Węgry || Austria |


ARCHIWUM:

 
 
 2017
    
    
    Grudzien
    
    
    Listopad
    
    
    Pazdziernik
    
    
    Wrzesien
    
    
    Sierpien
    
    
    Lipiec
    
    
    Czerwiec
    
    
    Maj
    
    
    Kwiecien
    
    
    Marzec
    
    
    Luty
    
    
    Styczen


 2016
 2015
 2014
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2013
 2012
 2011
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2010
 2009
 2008
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2007
 2006
 2005
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    
    Kwiecien
    Kwiecien
    
    Marzec
    Marzec
    
    Luty
    Luty
    
    Styczen
    Styczen