O mnie     Blog     Galeria     Media     Prasa     Kontakt     Linki

2006-06-12: Pilkarski weekend

Ruszyly mistrzostwa swiata i razem z nimi w piatek zaczal sie pilkarski weekend. Poczatkowo mecz otwarcia Niemcy-Kostaryka mielismy ogladac w mieszkaniu naszej landlady, jednak Micky dowiedziala sie od Chiru (tak, on ciagle zyje i mamy z nim kontakt, nie tak czesty jak kiedys, ale jednak), ze niedaleko nas na przeciwko B.E.D. jest mala sala kinowa z wielkim ekranem na ktorym bedzie pokazywany na zywo mecz Niemcow z Kostaryka. Chociaz jest to zaledwie 5 minut drogi z domu pojechalismy samochodem, bo akurat odwiedzil nas jeden z AIESECowcow, aby zabrac nas gdziekolwiek na mecz. Tyle co przekroczylismy progi bramy od razu doskoczyl do nas pan z mikrofonem pytajac sie z skad jestemy i czy zgodzilibysmy sie udzielic wywiadu do telewizji. Gdy dowiedzial sie, ze ja i Tobi jestesmy z Niemiec i Polski momentalnie jego oczy zablysly z radosci, a na twarzy pojawil sie wielki banan usmiechu :) Wywiad poszedl na zywo tuz przed samym meczem. Tyle co skonczylismy podeszla do nas kolejna reporterka z kolejnej telewizji proszac o wywiad. Tym razem oprocz mnie i Tobiego wywiadu udzielil takze Hielke. Nawiasem mowiac przez ta pania spoznilismy sie na mecz i nie widzielismy trzech pierwszych bramek!! Wrrr!!! W czasie ogladania meczu ciagle krzyczelismy, wyglupialismy sie posrod zupelnie cichych i biernych Hindusow. Oczywiscie wszystkie nasze reakcje byly nagrywane. Nie raz robilismy sobie z tego niezle jaja. Gdy tylko kamera z nas schodzila zaczynalismy krzyczec, skakac, a gdy kamera momentalnie wracala na nas to szybko siadalismy na miejscach jakby zupelnie nic sie nie stalo :) W przerwie meczu wyszlismy na zewnatrz na browara, poniewaz picie alhokolu w srodku bylo zakazane. Oczywiscie od razu pojawila sie kolejna telewizja i kolejny wywiad. Tym razem z wszystkimi z nas. Po szybkim piwie druga polowa. A po drugie polowie co? Oczywiscie wywiad. Tym razem juz tylko ja go udzielilem opisujac krotko mecz oraz szanse Niemcow i Polakow na mundialu. Na szczescie o Polsce nie powiedzialem nic glupiego odpowiadajac jak Janas “Zobaczymy na boisku. Jesli uda nam sie wyjsc z grupy to i tak odpadniemy w drugiej rundzie, gdzie bedzie na nas czekac Anglia lub Szwecja”. Po meczu ruszylismy do “Star Track”, poniewaz bylo to jedyne miejsce gdzie moglem obejrzec mecz z Ekwadorem. Wejsciowka 300Rs, ale co zrobic?... Przeciez musze obejrzec zwyciestwo nad Ekwadorem! Jak sie pozniej okazalo byly to najglupiej wydane przeze mnie 300Rs w ciagu calego dotychczasowego pobytu w Indiach… Jesli Wam smutno, jestescie wkurzeni tym co sie stalo pomyslcie sobie o tych Polakach, ktorzy mieszkaja zagranica. Przeciez teraz nawet Hindusi, ktorzy nie wiedza jak pilka wyglada, moga mnie wysmiewac. Poland sucks! i nie liczy sie, ze oni pewnie nawet z Wyspami Owczymi mogliby przegrac, nie wspominajac tez o takich potegach jak San Marino, Luksemburg albo Andora. Jak powiedziala Micky: “Czasem to juz lepiej sie nie zakwalifikowac niz przejsc przez eliminacje i zrobic z siebie glupa”. Taka jest niestety bolesna prawda... Na drugi dzien obudzilem sie z bolem glowy i to wcale nie z powodu zbyt duzej ilosci wypitego alkoholu... Sobota po poludniu zeszla na zakupach. Razem z Norma, Tobim i Wimem wybralismy sie na Esplanade i New Market kupic troche ciuchow. Zakupy i lazenie po sklepach to jedno z moich ulubionych zajec. Moze dlatego, ze nie robie tego zbyt czesto ;) Po dosyc udanych zakupach wrocilismy do domu, aby sie troche przespac przed kolejnym pilkarskim wieczorem, gdzie glownym punktem programu mial byc mecz Anglia-Paragwaj. Obudzilem sie o 18:15. “Cholera juz 18:15! Mecz za 15 minut!”. Norma jeszcze spala, Tobiego z Wimem nie ma, reszta jeszcze w pracy. Od razu za telefon i do wszystkich po kolei. W przeciagu 20 minut udalo mi sie zebrac cala ekipe za wyjatkiem Micky, ktora ciagle siedziala w pracy. Pojechalismy do British Club do ktorego zaprosil nas Ken – moj kolega z pracy. Po obejrzeniu zwycieskiego meczu dla Anglikow wrocilismy z rozentuzjazmowanym Kenem do domu. Wczesniej jednak wstapilismy do Galiny cos zjesc. Ken byl w lekkim szoku i strachu. Nigdy wczesniej nie jadl w takim miejscu. Do tej pory tylko eksluzywne restauracje gdzie samosa kosztuje 150Rs (na ulicy 1.5Rs). Gdy wyjasnilismy mu, ze my nie jemy teraz na ulicy tylko w restauracji jeszcze bardziej sie zdziwil :) Po kolacji i zakupie napojow ruszylismy do domu. Zaczela sie impreza pozegnalna Wima, ktory w niedziele wyjechal na dwa i pol miesiaca do Holandii i USA. Po jakims czasie wpadl do nas Chris z Tollygungj. Probowalismy sciagnac tez Natalie i Kazachow, jednak powiedzieli, ze sa zmeczeni, bo musieli pracowac (tak jakby inni – nie liczac mnie – nie musieli w soboty pracowac) i nie przyjada. No trudno. Kij im w krzyz :P Okolo 24:30 cala ekipa ruszylismy ponownie do British Club, aby obejrzec ciekawie zapowiadajacy sie mecz Argentyna-WKS. Niestety okazalo sie, ze klub jest zamkniety. Jednak dla chcacego nic trudnego. Szybko znalezlismy inny pub z duzym ekranem i po pertrtaktacjach z bramkarzem udalo nam sie wejsc za darmo. Dodac nalezy, ze ciagle wszyscy z nas byli poubierani we flagi, koszulki, tak wiec wygladalismy calkiem fajnie :) Tak szczerze mowiac to chyba nikt z nas nie ogladal tego meczu zbyt uwaznie, gdyz bylismy zajeci soba i tym wszystkim co sie dzieje wokol. Na drugi dzien rano Ken powiedzial, ze byla to najlepsza sobota jaka mial dotychczas w Indiach. Nie dziwie sie. Musze przyznac, ze takze dla wielu z nas bedzie to niezapomniana sobota. Rozne rzeczy sie wydarzyly i niektorzy sie roznie zachowywali. Jednak nie jest to miejsce na opisywanie wszystkiego :P W niedziele mialem jechac z Micky do jej szkoly, jednak okazalo sie, ze jej praca bedzie gdzies “w terenie”, wiec stwierdzilem, ze nie ma sensu. Zrobilismy sobie meski dzien. Ja, Johan, Tobi, Hielke i Ken wybralismy sie do Aqua Park. Trzeba przyznac, ze jest to jedno z ciekawszych miejsc w Kolkacie, gdzie mozna sie naprawde dobrze bawic. Sporo roznorodnych zjezdzalni. Nigdy wczesniej nie bylem w tak fajnym parku wodnym. Oprocz dobrej zabawy trzeba opisac pare dziwnych rzeczy. Nie jest absolutnie mozliwym zobaczenie dziewczyny w stroju kapielowym. Wszystkie Hinduski kapia sie w tym w czym chodza na codzien, a wiec saree, salwar kamis, itd. Mlodzi Hindusi zachowuja sie dosyc dziwnie czasami. Trzy razy stojac w kolejce bylem zlapany za tylek! Tobiemu probowali sciagnac majtki w basenie. Hielke w wodnej dyskotece obskoczylo kilku Hindusow dotykajac i wykonujac ruchy bardziej przypominajace molestowanie sexualne niz taniec. Apropo dyskoteki. Scena przedzielona jest sznurem. Po jednej stronie tylko panowie, a po drugiej panie i dzieci. Materace do zjedzania w zjezdzalniach dla pan i reszty. Po kilku godzinach w parku Ken zabral nas do swojego hotelu. WOW!! Nawet nie przypuszczalem, ze w Kolkacie mozna tak mieszkac! Klima, wielkie lozku, telewizor, Internet, telefon w kiblu i wanna. Pelny standard swiatowy. Po odswiezeniu sie zeszlismy do dol do baru obejrzec mecz Holandia-Serbia i Czarnogora. Po pierwszej polowie nagle nieoczekiwanie uslyszalem za plecow “Czesc Konrad!”. Kompletnie zaskoczony obracam sie, patrze – Arek! Arek jest przedstawicielem General Electric dla ktorego TCS Kolkata realizuje pewien projekt. Arek razem z Jackiem zostali wyslani tu przez firme na dwa tygodnie sprawdzic jak sie biznes rozwija. Rozmawialismy cala druga polowe. Chlopaki byli niesamowicie zaskoczeni tym, ze w Indiach mozna wytrzymac 1 rok. Upal, szaleni taxowkarze, ostre jedzenie i swiat oderwany od znanej im rzeczywistosci. Musze przyznac, ze tak jak ja bylem dziwny dla nich, tak oni troche byli dziwni dla mnie :) Sobota, ktora dla mnie byla nawet troche chlodnawa, a na pewno nie goraca, dla nich byla wielkim upalem. Nie mogli uwierzyc, ze ja jem obiady i kolacje za 25-30Rs podczas gdy oni za mniej wiecej to samo placa 500-800Rs. Nie wyobrazaja sobie mieszkania w pokoju bez klimatyzacji, podrowania oto albo busem. Moglem na ich tle zauwazyc jak bardzo sie zmienilem przez ten rok, co bylo nawet fajnym doswiadczeniem. Po obejrzeniu meczu wybralismy sie cala paczka (Ken zostal w hotelu) do Tobiego, gdzie obejrzelismy mecz Mexyk-Iran. Nawet nie przypuszczalem jak bardzo emocjonalni sa Mexykanie. Za kazdym razem gdy padala bramka dla Mexyku Norma wrzeszczala w nieboglosy. Natomiast gdy Iran walnal na 1:1 to sie poplakala z rozpaczy :) Po zwycieskim meczu wrocilismy wreszcie do domu spac.


CIEKAWY TEKST? PODZIEL SIE NIM Z INNYMI!



Komentarze:

Brak komentarzy

!!! Oba pola są wymagane. Jeśli nic nie wpiszesz, twój komentarz nie będzie dodany. !!!

Zabezpieczenie przed wirusami. Zaznacz jeśli chcesz dodać komentarz.

Twój Nick:

Twój Komentarz:




Masz konto na Facebooku?
Kliknij LUBIE TO!




WYSZUKAJ:



NAJNOWSZE KOMENTARZE:

Adam:Czesc Konradzie, Od dluzszego czasu nic nie piszesz, cz... CZYTAJ DALEJ

Sylwia:Co słychać w UK, tyle pracy że na blogu cisza? :-)... CZYTAJ DALEJ

king kong:tak zle nie jest chyba niewyraznie napisalem 90 f za ryz na... CZYTAJ DALEJ

konzi:Też tak pomyślałem. To chyba jecie tylko mrożonki.... CZYTAJ DALEJ

Adam:W Szkocji nie zauwazylem licznikow na wode - oplata wliczana... CZYTAJ DALEJ

king kong:londyn pokoj z oplatami 450 - zaznaczam mega tanio mam jed... CZYTAJ DALEJ

konzi:Ja balota zjadłem 3-4 razy. Nic specjalnego. Smakowało jak z... CZYTAJ DALEJ

Adam:Raz polknalem balota, gdy popijalismy wiskacza, ale mialem j... CZYTAJ DALEJ

Adam :Konrad, ja czytam twojego bloga od samego poczatku. Nie b... CZYTAJ DALEJ

konzi:Widzę, że teoretycznie dopuszczasz naszą kolejną przeprowadz... CZYTAJ DALEJ


KATEGORIE:

| Polska || Indie || Podsumowanie roku || Wielka Brytania || Tajlandia || Bangladesz || Dania || Szwecja || Norwegia || Holandia || Hinduizm || Laos || Wietnam || Kambodża || Motorem po Tajlandii || Filipiny || Jedzenie na Filipinach || Owoce świata || Blogi Podróżnicze || Bieganie || Slub || Całka || Rocznica || Sława || Filipińskie Dziwadła || Historia Filipin || Niemcy || Francja || Belgia || Słowacja || Węgry || Austria |


ARCHIWUM:

 
 
 2017
    
    
    Grudzien
    
    
    Listopad
    
    
    Pazdziernik
    
    
    Wrzesien
    
    
    Sierpien
    
    
    Lipiec
    
    
    Czerwiec
    
    
    Maj
    
    
    Kwiecien
    
    
    Marzec
    
    
    Luty
    
    
    Styczen


 2016
 2015
 2014
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2013
 2012
 2011
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2010
 2009
 2008
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2007
 2006
 2005
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    
    Kwiecien
    Kwiecien
    
    Marzec
    Marzec
    
    Luty
    Luty
    
    Styczen
    Styczen