O mnie     Blog     Galeria     Media     Prasa     Kontakt     Linki

2017-07-02: Black Country Half Marathon

Po powrocie z sześciodniowego wypadu do Polski pod koniec maja zdecydowałem się wystąpić w półmaratonie Black Country Half Marathon odbywającym się 1-szego lipca. Byłem wtedy zupełnie roztrenowany, ale kolano, które wcześniej bolało z niewiadomych mi przyczyn wreszcie dochodziło do normalnego stanu. W zasadzie nie wiem dlaczego bolało. Nie uderzyłem go, nie przewróciłem się. Biegałem trochę przez dwa tygodnie przed wyjazdem do Polski, ale w zasadzie dość mało i na małych dystansach. Najbardziej rozbolało pewnego poranka, gdy obudziłem się. Być może w trakcie snu jakoś dziwnie przekręciłem nogę, a Charlene kładąc swoje nogi na moje dopełniła nieświadomie reszty.

Zapisanie się na półmaraton miesiąc przed bez porządnego treningu nie gwarantowało powalczenia o żaden dobry czas, ale postanowiłem się tym nie przejmować. Zacząłem trenować wzdłuż kanałów nad rzeką, ale tam cała droga wyłożona jest betonem. Bieganie na takiej nawierzchni to jak proszenie się o kontuzję.



Zacząłem się więc zastanawiać gdzie w centrum miasta w miarę blisko mogę biegać po ubitej ziemi. Do głowy przyszedł mi sztuczny zbiornik Egbaston Reservoir położony niewiele ponad kilometr od domu. Wybraliśmy się tam któregoś popołudnia na spacer. Miejsce okazało się prawie idealne. Prawie, bo około 400 metrów z liczącego 2.5 km pętli dookoła zbiornika wyłożone jest betonem. Tyle można przeboleć. Na dwa tygodnie przed półmaratonem przeniosłem więc moje treningi.



A trenowanie po przerwie łatwe nie jest. Robiąc jednokilometrowe interwały moc w nogach gasła już po 500 metrach. Przed biegiem zrobiłem tylko jedno 21-kilometrowe wybieganie chcąc sprawdzić czy w ogóle dam radę przebiec ten półmarataon. Okazało się, że dam. Treningowe 21.1 km zrobiłem w 1 godzinę i 49 minut. Oczekiwań nie małem więc wysokich. Zakładałem realnie, że szczytem, który mogę osiągnąć jest wynik w okolicach 1:45. Gdy zapisywałem się na Black Country Half Marathon na początku czerwca musiałem podać oczekiwany czas ukończenia. Wpisałem wtedy bardzo naiwnie godzinę i 40 minut. Po miesiącu przygotowań byłem pewien, że taki wynik w tej chwili mogę sobie w bajki włożyć.

W sobotę wstaliśmy razem o siódmej. Charlene, która ma ruchome dni pracy, poprosiła wcześniej o wolną sobotę, żeby towarzyszyć mi do startu, a później na mecie. Bieg zaczynał się w centrum Wolverhampton niedaleko stacji kolejowej. Zawodnicy podzieleni byli na tzw. fale (waves). Elita z oczekiwanym czasem ukończenia poniżej 1:30 zaczynała bieg o 08:40 (mężczyźni) i 08:45 (kobiety). Po nich co kwadrans ruszała kolejna fala. Ja z moim naiwnym 1:40 znalazłem się w Fali B. Mieliśmy zacząć o 09:15, ale ruszyliśmy jakieś 10 minut wcześniej być może ze względu na aurę. Było około 12 stopni Celjusza. Wszyscy na starcie przebierali nogami z zimna.



Zanim ruszyliśmy Charlene podsumowała tutejszą organizację wyścigu porównując do biegów w Iloilo. Na Filipinach nie ma żadnych toalet przy starcie. Wszyscy chodzą w krzaki lub próbują znaleźć inne rozwiązania typu sklep (zdarzyło mi się w Guimaras), restauracja (zdarzyło mi się w Iloilo), szkoła, a nawet posterunek policji (ponownie Guimaras). Tutaj było 10-15 toalet i na pewno w każdej papier toaletowy. W Iloilo przenośną toaletę widziałem jeden raz w sztukach dwóch. Oczywiście toaletowy musiałem mieć własny.

Zanim ruszyła moja fala jeden z organizatorów opisał po krótce trasę o panujące na niej zasady. W zasadzie przestrzegał o zachowaniu ostrożności podczas wymijania oraz szczególnej ostrożności w tunelach, zwłaszcza tym najdłuższym liczącym 330 metrów. Prosił też o wyrzucanie kubków tylko w oznaczonych miejsach przy każdej z czterech stacji z wodą znajdujących się na 3, 6, 9 i 12 mili.



W końcu ruszyliśmy. Odpaliłem mojego Garmina i ruszyłem nieśpiesznie przed siebie. Tak mi się przynajmniej wydawało. Pierwszy kilometr zrobiłem w 4:22 co było dość szybkim tempem biorąc pod uwagę moje słabe wytrenowanie i niewysokie oczekiwania. Niosła mnie adrenalina. Drugi kilometr zrobił mi się jeszcze szybszy - 4:17. Pierwsze pięć kilometrów machnąłem w 22 minuty. Wiedziałem, że pewnie zapłacę za to pod koniec, ale postanowiłem dać się ponieść.

Cały bieg prowadził wzdłuż kanałów. Po 2-3 kilometrach beton zamienił się wąską ścieżkę porośniętą po obu stronach trawą. Po lewej wystawały krzaki i drzewa, a po prawej płynęła rzeka. Od krzaków do rzeki było może półtorej metra. W najszerszych miejscach dwa metry. Maksymalnie dwie osoby mogły biec obok siebie, dlatego trzeba było uważać wyprzedzając innych. Wtedy biegło się po miękkiej trawie. Najgorsze, że często skrywała ona wiele nierówności. Nad głowami wisiały konary drzew zmuszając od czasu do czasu do pokłonięcia się naturze. Najtrudniejszą rzeczą dla mnie były parujące okulary. Przekropki, niska jak na tę porę roku temperatura i rozgrzane od biegu ciało powodowało totalne zaparowanie moich "patrzałek". Co jakiś czas nieco zwalniając zdejmowałem je z nosa i szybko oraz nieporadnie wycierałem w mokrą od deszczu i potu koszulę. Pomagało na trochę.

Na siódmym kilometrze wbiegłem do długiego tunelu. Trochę światła było przez 50-100 metrów. Później ciemności egipskie ze światłem na końcu tunelu. Ściągłem zaparowane okulary, ale rozmyte ciemności zamieniły się tylko w nierozmyte ciemności. Nierówna i mokra nawierzchnia trochę straszyła mnie wizją upadku. Posuwałem się więc powoli do przodu, ale nie za wolno nie chcąc blokować tych, których miałem za plecami. Opuszczenie tunelu przywitałem z dużą ulgą.

Co jakiś czas wokół trasy pojawiały się osoby obsługujące bieg, fotografowie albo przypadkowi gapie. Nic tak nie cieszy człowieka jak kilka słów zagrzewających do dalszej walki z czasem i samym sobą. You're doing good! Great! Keep going! Good job! You're half way done!

Pierwszą dychę zrobiłem w 45:26. Sił zaczęło powoli brakować po około 14-15 kilometrach. Od tego momentu każdy kilometr robiłem w okolicach 5:10. Przyszedł czas zapłaty za zbyt szybki początek. Ci, których ja wcześniej wyprzedzałem zaczęli wyprzedzać mnie. Na około trzy kilometry do mety zauważyłem dziewczynę biegnącą kilkaset metrów przede mną. Za punkt honoru postawiłem sobie prześcignięcie jej. Zmęczenie nie pozwalało na galop, ale sukcesywnie zbliżałem się do niej, aż w końcu na kilometr do mety dopadłem ją. "Let's go, girl!" krzyknąłem chcąc dodać jej werwy, ale była już od dłuższego czasu w trybie zwalniania z którego nie była się w stanie wydostać. Zostawiłem więc gasnącą wojowniczkę i pobiegłem dalej walcząc o zerwanie kilku sekund z ostatecznego rezultatu.

Na metę dobiegłem w czasie 1 godzina 41 minut 50 sekund kończąc na 170. miejscu w klasyfikacji generalnej (149. mężczyzna na mecie) na 1,436 uczestników. Biorąc pod uwagę zaledwie 4 tygodnie treningu i czas, który wykręciłem dwa tygodnie wcześniej (1:49) byłem zadowolony. Na mecie dostałem butelkę wody i bardzo ładny medal za ukończenie biegu.





Niestety Charlene nieczekała na mnie na mecie. Umówiliśmy się, że będzie stać od 10:55 na wypadek gdybym jakimś cudem skończył w 1:40. Ale oboje nie zdaliśmy sobie sprawy z tego, że moja fala zaczęła 10 minut wcześniej. Znaleźliśmy się kilka minut po ukończeniu przeze mnie biegu. Dostałem całusa i przytulańca w nagrodę, po czym poszliśmy odebrać biegową koszulkę.





Na koniec wrócliśmy jeszcze w okolice mety, żeby zrobić kilka kolejnych pamiątkowych zdjęć.





Półmaraton Black Country rozbudził we mnie ponownie chęć współzawodnictwa. Myślę, że rozejrzę się za jakimś kolejnym półmaratonem, ale w okolicach września, aby dobrze się do niego przygotować i zawalczyć o nową życiówkę. Skoro będąc słabo przygotowanym wykręciłem 102 minuty, to jeśli się dobrze przygotuję powinienem być w stanie zejść poniżej 96 minut.


CIEKAWY TEKST? PODZIEL SIE NIM Z INNYMI!



Komentarze:

2017-07-11 20:13:32; Autor: Adam;
Witaj,

Moze nie w tematcie biegania, ale co tam :)
Chcialem sie zapytac czy bylem na Barrio Fiesta w B-ham?
Rozgladalem sie z ciekawosci, czy cie zobacze gdzies w tlumie :)

Pozdrawiam,





2017-07-12 00:14:34; Autor: konzi;
Byłem! Szkoda, że nie dałeś znać wcześniej, że będziesz, to byśmy się spotkali. Ale i tak możemy się gdzieś umówić na mieście.




2017-07-12 04:40:12; Autor: Adam ;
Wylecialo mi z glowy, poniewaz jak to moja zona zwykle robi, poinformowala mnie na samym koncu o wyjezdzie do b-ham. Na ostatnia chwile nawet gdybym napisal jakiegos posta, zapewne bys nie odczytal.
Napewno bedzie jeszcze okazja, o ile znowu sie gdzies nie przeprowadzisz :)

Pozdrowionka :)





2017-07-12 15:36:34; Autor: konzi;
Widzę, że teoretycznie dopuszczasz naszą kolejną przeprowadzkę :)




2017-07-12 23:28:37; Autor: Adam ;
Konrad, ja czytam twojego bloga od samego poczatku. Nie bede zdziwiony kolejnym wpisem, typu: przeprowadzam sie do Australii :)





!!! Oba pola są wymagane. Jeśli nic nie wpiszesz, twój komentarz nie będzie dodany. !!!

Zabezpieczenie przed wirusami. Zaznacz jeśli chcesz dodać komentarz.

Twój Nick:

Twój Komentarz:




Masz konto na Facebooku?
Kliknij LUBIE TO!




WYSZUKAJ:



NAJNOWSZE KOMENTARZE:

king kong:tak zle nie jest chyba niewyraznie napisalem 90 f za ryz na... CZYTAJ DALEJ

konzi:Też tak pomyślałem. To chyba jecie tylko mrożonki.... CZYTAJ DALEJ

Adam:W Szkocji nie zauwazylem licznikow na wode - oplata wliczana... CZYTAJ DALEJ

king kong:londyn pokoj z oplatami 450 - zaznaczam mega tanio mam jed... CZYTAJ DALEJ

konzi:Ja balota zjadłem 3-4 razy. Nic specjalnego. Smakowało jak z... CZYTAJ DALEJ

Adam:Raz polknalem balota, gdy popijalismy wiskacza, ale mialem j... CZYTAJ DALEJ

Adam :Konrad, ja czytam twojego bloga od samego poczatku. Nie b... CZYTAJ DALEJ

konzi:Widzę, że teoretycznie dopuszczasz naszą kolejną przeprowadz... CZYTAJ DALEJ

Adam :Wylecialo mi z glowy, poniewaz jak to moja zona zwykle robi,... CZYTAJ DALEJ

konzi:Byłem! Szkoda, że nie dałeś znać wcześniej, że będziesz, to ... CZYTAJ DALEJ


KATEGORIE:

| Polska || Indie || Podsumowanie roku || Wielka Brytania || Tajlandia || Bangladesz || Dania || Szwecja || Norwegia || Holandia || Hinduizm || Laos || Wietnam || Kambodża || Motorem po Tajlandii || Filipiny || Jedzenie na Filipinach || Owoce świata || Blogi Podróżnicze || Bieganie || Slub || Całka || Rocznica || Sława || Filipińskie Dziwadła || Historia Filipin || Niemcy || Francja || Belgia || Słowacja || Węgry || Austria |


ARCHIWUM:

 
 
 2017
    
    
    Grudzien
    
    
    Listopad
    
    
    Pazdziernik
    
    
    Wrzesien
    
    
    Sierpien
    
    
    Lipiec
    
    
    Czerwiec
    
    
    Maj
    
    
    Kwiecien
    
    
    Marzec
    
    
    Luty
    
    
    Styczen


 2016
 2015
 2014
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2013
 2012
 2011
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2010
 2009
 2008
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2007
 2006
 2005
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    
    Kwiecien
    Kwiecien
    
    Marzec
    Marzec
    
    Luty
    Luty
    
    Styczen
    Styczen