O mnie     Blog     Galeria     Media     Prasa     Kontakt     Linki

2017-03-14: Trzy dni w Brukseli

Do Bruskeli pojechaliśmy niemieckimi kolejami Deutsche Bahn, których nazwa – mówiąc przy okazji – nie jest zbyt oryginalna, bo oznacza "Niemiecki Pociąg". Podróż trwała 2 godz. 43 minuty i kosztowała 90 euro za dwie osoby. Zatrzymaliśmy się tylko na kilka minut w Kolonii i Aachen.

Jeszcze, gdy mieszkaliśmy w Niemczech Charlene chciała przejechać się gdzieś ICE, szybkimi kolejami niemieckimi. 10 miesięcy po opuszczeniu Niemiec wreszcie jej się udało. Doszła też do wniosku jest ICE jest trochę lepszy od brytyjskich kolei Virgin, Country Cross i West Midlands, którymi mieliśmy już okazję jechać do kilku miejsc. Nie wiem które z tych kolei są najszybsze, ale ten do Brukseli mknął z prędkością prawie 140 km/h.





Po dojechaniu do północnej stacji Bruxelles Nord musieliśmy się przesiąść na lokalny pociąg na główną stację Bruxelles Central. Tutaj standard był znacznie niższy, ale podróż trwała mniej niż kwadrans.



Ze stacji ciągnąc za sobą i obok siebie bagaże doszliśmy do naszego hotelu, Aparthotel Adagio. Za cenę £31 za noc mieliśmy pokój z prysznicem, lodówką, mikrofalą, kuchenką i dobrze działającą wifi. Zarezerwowany jeszcze przed końcem zeszłego roku.

Po krótkiej drzemce trochę głodni doszliśmy do centrum miasta, gdzie klucząc po małych uliczkach zupełnie przypadkiem trafiliśmy na genialną restaurację Lobster House. Bardzo ładny wystrój wnętrza, przyjemna, mała, z dobrym jedzeniem i przystępnymi cenami. Polecam!



Po kolacji wyciągnąłem Charlene na Grand Place, czyli brukselską wersję Starego Rynku. Dech nam zaparło! Piękne kamienice, pałac i świetnie dobrane światła tworzyły magię tego miejsca. Zdjęcia niestety nie oddają naszego zachwytu.





Kilka tygodni przed przyjazdem do Brukseli napisałem do Wima, mojego współlokatora z mieszkania na Bose Pukur w Kolkacie w roku 2007 (poznaliśmy się rok wcześniej). Wim, wtedy jeszcze jako kawaler, bawił się na naszym weselu z Ingrid, która teraz jest już jego żoną. Ze względów zdrowotnych Ingrid zjawić się nie mogła, ale Wim nie mógł przepuścić takiej okazji. Belgia to po Indiach, Danii, Holandii, Tajlandii i Polsce szósty kraj w którym się spotkaliśmy w przeciągu 11 lat. Wszystkie spotkania, poza Indiami oczywiście, były zawsze dobrze zaplanowane. Teraz spotkaliśmy się w niedzielę rano w dwupiętrowej kafejce Gaufre de Bruxelles.



Tak wyglądaliśmy w 2008 roku w Kopenhadze na naszym ulubionym zdjęciu. To nie ja jestem taki niski, ale Wim taki wysoki.



Po dłużej rozmowie ruszyliśmy na zwiedzanie. Wim, tak jak ja lubi mieć wszystko zaplanowane na 80-90%, bo zawsze musi być jakiś margines zmian. Listę rzeczy do zobaczenia mieliśmy już więc ustaloną dwa tygodnie wcześniej. Na pierwszy ogień poszedł wspomniany Grand Place.





Nie mogliśmy przegapić Manneken Pis, sikającego chłopca, który jest symbolem Brukseli. Pierwszy oryginalny Manneken Pis pochodzi aż z 1388 roku. Niestety wiele razy został skradziony. Obecny stoi od 1965. Jak mówi jedna z legend, chłopiec był synem jednego z królów belgijskich. Podczas polowania w lasach znajdujących się (niegdyś) wokół Brukseli, malec zaginął. Król rozkazał przeszukać wszystkie pobliskie lasy, jednak nikt nie mógł dziecka odnaleźć. Dopiero po kilku dniach, gdy wszyscy stracili już nadzieję na odszukanie królewicza, pewien leśniczy, bardzo spragniony, usłyszał szemrzący strumyczek. Odsunął gałęzie, wstrzymujące go od źródła wody, i zobaczył nagiego, sikającego chłopca. Inna legenda mówi, że w XIV wieku Bruksela została zaatakowana i była oblegana. Najeźdźcy chcąc zdobyć miasto zaplanowali, iż podłożą materiały wybuchowe w murach miasta i dostaną się łatwo do środka. Jednak mały chłopiec imieniem Juliaanske, szpiegując agresorów, odkrył miejsce, gdzie zaraz miał nastąpić wybuch. Widząc co się dzieje, oddał mocz na palący się lont, czym uratował miasto.



Skoro jest sikający chłopiec, to musi być i sikająca dziewczynka, Jeanneke Pis, która jest znacznie młodsza – została wykonana w 1985 roku. Jej geneza jest dosyć prosta. Ot, właściciel pobliskiej restauracji chcąc przyciągnąć większą klientelę wpadł na pomysł postawienia sikającej dziewczynki na wzór chłopca. Pomysł, jak widać mu się udał, chociaż tylko połowicznie, bo wielu turystów odwiedza to miejsce, ale nie wszyscy zaglądają do restauracji.



Dalej zwiedzaliśmy kolejne budynki: katedra, pałac rodziny królewskiej, itd. Nie wszędzie wchodziliśmy do środka, ale i nie wszędzie się dało do środka wejść.









Po obiedzie przyszedł czas na Parlament Europejski. Jak się można było spodziewać nie spotkaliśmy nikogo sławnego, bo w niedzielę nikt nie pracuje.







Z Szarlin się śmiałem, że to, co jej się spodobało najbardziej przy parlamencie, to drzewo :)



Na koniec zwiedzania zostawiliśmy Atom, drugi symbol Brukseli, który ulokowany jest na obrzeżach miasta tuż przy stadionie Anderlechtu. Tutaj emocje były największe na początku, bo Atom z zewnątrz naprawdę wygląda fajnie i jest fotogeniczny.





Nie mogliśmy przegapić okazji wejścia do środka. To była niestety zła decyzja. Kolejka do zakupu biletów to mniej niż minuta, ale kolejka do wejścia do było ponad 40 minut. W końcu tematy do rozmowy nam się skończyły i takie stanie i patrzenie się na siebie i innych było udręką. Po 40 minutach kolejne rozczarowanie, bo chociaż widok z góry całkiem dobry, to nic poza tym widokiem tam nie ma. No, może poza toaletą, która też się niczym nie wyróżniała.





Z najwyższego punktu musieliśmy zjechać windą o piętro niżej, a to oznaczało kolejną kolejkę, bo schodów nie ma. Tam też nic ciekawego początkowo nie było, więc nasza frustracja Atomem narastała.

Później zrobiło się trochę ciekawiej za sprawą historycznych zdjęć belgijskich linii lotniczych. Stare krzesła (nie fotele!) lotnicze, stroje stewardes, dzieci wiszące w chuście przymocowanej do sufitu samolotu. Takich standardów nie byliśmy świadomi.







Po Atomie przyszedł czas na pożegnanie. Przejechaliśmy się jeszcze wspólnie metrem, aż na kolejnej stacji Wim ruszył w swoją stronę (parking samochodowy i jazda do domu w Holandii), a my w swoją (kolacja i hotel).

Wieczorem namówiłem Charlene na wczesną pobudkę i zwiedzenie brukselskiego Łuku Triumfalnego, który zwyczajnie jakoś wyszedł nam z głowy dzień wcześniej, chociaż był zaznaczony na mapie. Łuk zupełnie inny od tego w Paryżu. Znacznie większy i rzeczywiście w kształcie łuku. Ciekawi jesteśmy jak nam wypadnie jego porównanie do wiedeńskiego pod koniec kwietnia.





Z Brukseli polecieliśmy następnie do Warszawy, a później pociągiem do Częstochowy, ale to już temat na kolejny wpis.


CIEKAWY TEKST? PODZIEL SIE NIM Z INNYMI!



Komentarze:

2017-04-06 20:05:36; Autor: Q.;
"W końcu tematy do rozmowy naskończyły i takie stanie i patrzenie się na siebie i innych było udręką. "
Pojechałeś politycznie ;)
Bruksela...
Ale nic o tym mieście nie wiem ...:(
Jakie plany dalej odnośnie miast ?A pejzaże,przyroda widoki natury ?
Pozdrawiam z Wrocławia :)





2017-04-07 00:06:21; Autor: konzi;
Nie rozumiem, dlaczego politycznie pojechałem. Nie napisałem nic o narodowości/religii osób, które stały w kolejce męcząc się tak, jak my. Oni też na nas patrzeli i wyglądali jakby mieli dosyć :)

Zwiedziliśmy tylko Brukselę, więc o przyrodzie i naturze Belgii nadal nie wiem nic..





2017-04-07 21:00:44; Autor: Puuet;
Bylem kiedys odwiedzic siostre w Brukseli, ku....wa to bylo traumatyczne przezycie, doslownie jak Islamabad. Takie same wrazenia z pobytu w Paryzu, niektore dzielnice o swietle dziennym lepiej unikac :)
W 2007 roku mieszkalem w Birmingham, bylo troche lepiej, ale wciaz bylo to nie to, czego szukalem.
Wybralem kierunek nie anglo-saski z przewaga azjatow. Musze przyznac iz byl to najlepszy wybor jak do tej pory.
A Brimingham odwiedzam zawodowo, kilka razy do roku.
Post wlasnie wyslany z Bullring z B'ham :)





2017-04-08 01:06:05; Autor: konzi;
Ja raczej już się przyzwyczaiłem do widoku ludzi z różnych kultur i religii, bo mnie to po oczach nie uderza i nie przeszkadza. Aczkolwiek muszę przyznać, że pod koniec pobytu w niemieckim Russelsheim ilość kobiet w burkach znacząco wzrosła i zacząłem to dostrzegać.

Tęsknię za latami 2005-2009 gdy mieszkałem w Kolkacie w kotle osób z różnych krajów oraz kultur, i wtedy wszystkich odmienności religijne albo nie interesowały zupełnie albo ciekawiły w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Teraz tego nie ma. Poprzez wzrost ataków terrorystycznych poprzedzonych atakami na kraje typu Afganistan, Irak, Libia, Algieria, Syria większości ludzi szufladkuje i ocenia innych bardzo szybko. Facet z długą brodą nazywany jest ciapatym. Nikt nie wnika, czy pochodzi z Bangladeszu, Pakistanu, czy Syrii.

Nie jestem zwolennikiem szerokiego otwierania granic, ale nie jestem też za ich zamykaniem. Każda osoba powinna ubiegać się o wizę w ambasadzie. Możemy uprzywilejować osoby z danego kraju ze względu na wojnę, ale też ich pobyt musi być jasno zdefiniowany, co - mam takie wrażenie - nie odbywa się obecnie.

Nie odniosłem w Brukseli wrażenia bycia w "Islamabadzie". W Paryżu też nie. Ale w obu miastach poruszałem się tylko w turystycznych dzielnicach. Wierzę, że są miejsca wyglądające na "Islamabad" i nie powiem, żeby mi się to podobało. Osoby tam mieszkające same sobie szkodzą utrudniając własną integrację. Dzięki szybkiej integracji łatwiej znaleźć pracę, a później zmienić ją na lepszą, wieść lepsze życie, zapewnić lepsze perspektywy swoim dzieciom. Ale to jest europejskie lub południowo-zachodnio-azjatyckie rozumowanie.





2017-04-08 10:27:57; Autor: Puuet;
Dzieki za skomentowanie.

Wiekszosc krajow odwiedzam w celach czysto zawowdowych, wiec bylem zmuszony zapuszczac sie w rozne rejony miast, stad moje spostrzezenia. Turystycznie wyglada to zupelnie inaczej, patologia raczej sie nie zapuszcza w turystyczne rejony miast.
Sam zauwazyles burki w niemieckim miescie, wiec widzisz roznice :)

Nie mam nic przeciwko takiemu stanu rzeczy, rowniez lubie ubogacenie kulturowe, osobiscie posiadam wielu znajomych w zwiazkach mieszanych jak i pracuje z w wielonarodowej grupie. Przyznam, ze nawet podobaja sie mi azjatki i to bardzo :P
Powyzsze odnosilo sie do osobistego spostrzezenia jakie przyszlo mi zobaczyc na wlasne oczy, bedac w tych miastach.

Nie wiem jak to mam wytlumaczyc, ale bedac w krajach arabskich, a zjechalem caly bliski wschod, zauwazylem ze ci ludzie sa zupelnie inni, nie sa zezwierzeceni jak ci ktorzy dotarli do europy w ostatnich latach.
Miasta sa czyste, ludzie zadbani, nawet na pustyni zupelnie inaczej to wyglada.






!!! Oba pola są wymagane. Jeśli nic nie wpiszesz, twój komentarz nie będzie dodany. !!!

Zabezpieczenie przed wirusami. Zaznacz jeśli chcesz dodać komentarz.

Twój Nick:

Twój Komentarz:




Masz konto na Facebooku?
Kliknij LUBIE TO!




WYSZUKAJ:



NAJNOWSZE KOMENTARZE:

Adam:Czesc Konradzie, Od dluzszego czasu nic nie piszesz, cz... CZYTAJ DALEJ

Sylwia:Co słychać w UK, tyle pracy że na blogu cisza? :-)... CZYTAJ DALEJ

king kong:tak zle nie jest chyba niewyraznie napisalem 90 f za ryz na... CZYTAJ DALEJ

konzi:Też tak pomyślałem. To chyba jecie tylko mrożonki.... CZYTAJ DALEJ

Adam:W Szkocji nie zauwazylem licznikow na wode - oplata wliczana... CZYTAJ DALEJ

king kong:londyn pokoj z oplatami 450 - zaznaczam mega tanio mam jed... CZYTAJ DALEJ

konzi:Ja balota zjadłem 3-4 razy. Nic specjalnego. Smakowało jak z... CZYTAJ DALEJ

Adam:Raz polknalem balota, gdy popijalismy wiskacza, ale mialem j... CZYTAJ DALEJ

Adam :Konrad, ja czytam twojego bloga od samego poczatku. Nie b... CZYTAJ DALEJ

konzi:Widzę, że teoretycznie dopuszczasz naszą kolejną przeprowadz... CZYTAJ DALEJ


KATEGORIE:

| Polska || Indie || Podsumowanie roku || Wielka Brytania || Tajlandia || Bangladesz || Dania || Szwecja || Norwegia || Holandia || Hinduizm || Laos || Wietnam || Kambodża || Motorem po Tajlandii || Filipiny || Jedzenie na Filipinach || Owoce świata || Blogi Podróżnicze || Bieganie || Slub || Całka || Rocznica || Sława || Filipińskie Dziwadła || Historia Filipin || Niemcy || Francja || Belgia || Słowacja || Węgry || Austria |


ARCHIWUM:

 
 
 2017
    
    
    Grudzien
    
    
    Listopad
    
    
    Pazdziernik
    
    
    Wrzesien
    
    
    Sierpien
    
    
    Lipiec
    
    
    Czerwiec
    
    
    Maj
    
    
    Kwiecien
    
    
    Marzec
    
    
    Luty
    
    
    Styczen


 2016
 2015
 2014
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2013
 2012
 2011
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2010
 2009
 2008
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2007
 2006
 2005
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    
    Kwiecien
    Kwiecien
    
    Marzec
    Marzec
    
    Luty
    Luty
    
    Styczen
    Styczen