O mnie     Blog     Galeria     Media     Prasa     Kontakt     Linki

2016-07-29: Weekend, The Beatles i spotkanie po latach w Liverpoolu

Ostatni weekend spędziliśmy w Liverpoolu, kolebce The Beatles, Titanica i... niewolnictwa. Głównym powodem odwiedzenia tego miasta było spotkanie po 10 latach z chyba największą ikoną domu Gurusaday w Kolkacie z lat 2005-2006, pochodzącą z Rumunii, Micky. Domu, który był jednym z pięciu w których mieszkałem. Domu, w którym impreza goniła imprezę i w którym powstawały szalone pomysły i wielkie przyjaźnie.

Tak wyglądaliśmy mniej więcej w kwietniu 2006 roku (poznaliśmy się w sierpniu 2005):



A tak wyglądamy teraz:



Wspomnień nie było aż tak wiele, bo chociaż Charlene chętnie posłuchałaby wielu historii zakrapianych piwem Kingfisher oraz mieszanką rumu z indyjską wersją coli, czyli Thumbs-Up, to mąż Micky, Damian, ma wyraźne uczulenie na ten temat. Częściej więc rozmawialiśmy o tym, co działo się po Indiach i co dzieje się obecnie.

Zaskakującym faktem jest, że udało nam się spotkać dopiero po dekadzie. Zawsze jakoś niefortunnie się mijaliśmy. Rok 2006, Leeds. Rok nie wiem który, Polska. Raz (2008) nawet byliśmy w Amsterdamie w tym samym czasie, ale Micky rozładowała się komórka i w żaden sposób nie mogliśmy się skontaktować. Tak więc, gdy już przeprowadziliśmy się do Birmingham, wspólne spotkanie po prostu musiało nastąpić.

Micky od kilku lat jest poważanym pracownikiem University of Liverpool, gdzie pomaga międzynarodowym studentom w nauce języka angielskiego. Można powiedzieć, że udało jej się osiągnąć to, co chciała 11 lat temu, gdy poznaliśmy się w domu na Gurusaday. A Indie i AIESEC na pewno jej w tym pomogły.

Zwiedziliśmy we czwórkę sporo miejsc. Micky nie straciła nic ze swoich zdolności organizacyjnych i przewidywania miejsc i czasu w których najlepiej się znaleźć, żeby skorzystać jak najwięcej. Najlepszym przykładem jest nie ładowanie się do turystycznego autobusu na jego starcie, ale jeden przystanek przed tym na którym najwięcej osób wsiada i wysiada, czyli przed katedrą. W ten sposób bez trudu złapaliśmy miejsca na piętrze w części bez dachu.

Po spotkaniu się na stacji kolejowej i zostawieniu rzeczy w mieszkaniu Micky i Damiana, ruszyliśmy we czwórkę na zwiedzanie. Na pierwszy plan poszedł port oraz Dock – kwadraciak ze sklepami i restauracjami w środku którego zamiast placu znajduje się morze.



Później szybka fota przy największej w Europie chińskiej bramie, gdze dowiedzieliśmy się, że Liverpool ma sporą (może największą w kraju) populację Chińczyków.



Następnie wspomniana katedra kościoła anglikańskiego, która – jak się dowiedzieliśmy – jest najdłuższą katedrą na świecie mającą 189 metrów. W sumie nie ma się czemu dziwić, bo kościół anglikański nie jest szczególnie rozpowszechniony poza Wielką Brytanią. W środku jest naprawdę ładnie z typową angielską architekturą sakralną (tak przynajmniej wydaje się mnie, laikowi).







W drodze z katedry anglikańskiej do katedry katolickiej odwiedziliśmy bardzo znany okoliczny bar The Belvedere Arms otwarty w 1836 roku. Swoją sławę zawdzięcza między innymi... męskiej ubikacji, która jest cała z marmuru. Zdjęcia toalecie nie zrobiłem, bo było zbyt dużo sikających dżentelmenów w środku i zwyczajnie się wstydziłem. Zdarzyło się jednak, że gdy sam upuszczałem płynu jakaś lejdi otworzyła drzwi wejściowe i zakomunikowała, że bardzo przeprasza wszystkich szanownych obecnych i prosząc tych wstydliwszych o odpowiednie ustawienie się zaraz zrobi zdjęcie, a za chwilę kolejne, gdyby to pierwsze nie za dobrze wyszło.

Nie wstydziłem się zrobić zdjęć dość stylowym salonom, które historycznie przeznaczone były do osobnego picia whisky oraz piwa.





Katedra katolicka wygląda dziwnie. Trochę jak duży namiot, a trochę jak statek kosmiczny. W środku też dziwnie, bo tak jakoś mało krzyży, świętych i jezusów.





Po obskoczeniu obu katedr złapaliśmy wspomniany wcześniej turystyczny autobus, dzięki czemu mieliśmy okazję podziwiać Liverpool i jego znakomite zabytkowe budynki z wyższej perspektywy.









Zaliczyliśmy też okoliczne sklepy i bary związane z The Beatles.









Wieczorem spotkaliśmy się w większym gronie, bo dołączyła do nas filipińska koleżanka Charlene, która normalnie mieszka w Londynie, ale akurat w ten weekend też bawiła się w mieście Beatlesów. A mówiąc o The Beatles, w niedzielę odwiedziliśmy poświęcone im muzeum. Wejściówka 14.95 funtów za osobę. Myślę, że warto, chociaż nie jest to miejsce na tyle nadzwyczajne, żeby do niego wrócić. Zgłębiliśmy historię tego legendarnego zespołu, posłuchaliśmy większych i mniejszych przebojów.



Największe wrażenie robi ostatnia sala poświęcona Johnemu Lennonowi. Białe pianino na którym leżą zostawione okulary. Na ścianie tekst „Imagine" i ta sama piosenka lecąca z głośników. Miejsce naprawdę zmusza do refleksji zwłaszcza w świetle ostatnich wydarzeń na świecie.

...Imagine there's no countries
It isn't hard to do
Nothing to kill or die for
And no religion, too
Imagine all the people
Living life in peace...




Odwiedziliśmy też muzeum niewolnictwa (wejście darmowe). Bardzo ciekawe miejsce z darmową wejściówką. Okazało się, że Liverpool w pewnym momencie historii uchodził za światową stolicę niewolnictwa. Ciekawe było też porównanie zdobyczy kulturowych Europy i Afryki w momencie zderzenie się tych dwóch „światów". Afryka wcale nie była tak zacofana, jak ją się przedstawia. W niektórych względach (np. jakości materiałów i ubrań) nawet gurowała nad Afryką.

Jest też kilka sal zadedykowanych obecnym formom niewolnictwa w Indiach z którymi miałem nieprzyjemność wielokrotnie się spotkać mieszkając w Kolkacie w latach 2005-2009.

Nie starczyło nam czasu na zajrzenie do muzeum Titanica (wejście darmowe). Zaskoczyć może wiele osób fakt, że to właśnie z Liverpoolu pochodziło wiele osób, które pracowały na tym legendarnym statku, i to pomimo tego, że wyruszył on w swój pierwszy i ostatni rejs z północnoirlandzkiego Belfastu. Na pewno odwiedzimy to miejsce przy kolejnej wizycie, która bezsprzecznie kiedyś nastąpi.

Z naszymi gospodarzami pożegnaliśmy się po godzinie 17-stej, gdy trzeba było wracać już do Birmingham.

W Liverpoolu po raz pierwszy miałem wątpliwą przyjemność spróbowania jednego z najpopularniejszych dań brytyjskich, jakim jest fish and chips, czyli ryba i frytki. Knajpa nie była byle jaka, bo mieściła się w Docks. Nie można też powiedzieć, że była z wyższej półki. Powiem Wam, że Charlene i ja stwierdziliśmy, że był to nasz pierwszy i ostatni raz. Brzuchy nas nie rozbolały, ale aż do śniadania dnia następnego czułem, jak coś mi zalega w żołądku. Porcje jak na nasze standardy były ogromne. Ledwo zmęczyliśmy po połowie, dając drugie połowy bezdomnemu na ulicy (wtedy jeszcze nie czuliśmy nic zalegającego w żołądkach).



Chodząc po Liverpoolu zdałem sobie sprawę z pewnej kwestii, którą chciałbym teraz poruszyć. Wiele osób mówi, że Birmingham jest pełne muzułmanów i w wielu innych miejscach Wielkiej Brytanii nie ma ich tak wielu. Do tej pory podchodziliśmy do tych słów z dużym dystansem, bo porównywaliśmy Birmingham do Niemiec, a w szczególności Russelsheim i Frankfurtu, a tam burek i hidżabów jest zdecydowanie więcej. Dopiero w Liverpoolu zrozumieliśmy o co wszystkim chodzi. Birmingham ma rzeczywście większą liczbę wyznawców Allaha. Nie nazywałbym tego jednak inwazją. Nie uważam też Birmingham za gorsze miejsce z tego powodu. Po prostu, piszę co widzę.

A wracając do tematu i jednocześnie podsumowując go. Liverpool to fajne i ładne miejsce, ale mnie zdecydowanie bardziej podoba się „nasze" Birmingham. Mam wrażenie, że więcej w nim miejsc do odwiedzenia i rzeczy do robienia, ale każdy ma swój własny gust.


CIEKAWY TEKST? PODZIEL SIE NIM Z INNYMI!



Komentarze:

2016-07-29 16:38:53; Autor: tomek;
zabawne vo napisales wzgledem birmingham i niemiec bo w uk przekonuja brexit byl dobry bo w reszcie europy prawa muzlumanow nie sa respektowane

http://www.bbc.co.uk/bbcthree/item/f0537bc5-43c1-40cc-804d-39df0cff6d75?intc_type=singletheme&intc_location=threeonline&intc_campaign=threeonline&intc_linkname=article_brexitmuslims_contentcard26





2016-08-06 13:09:34; Autor: Hermilion;
Zapominasz o jednym - do pełnowymiarowego szowinizmu w Niemczech wystarczył 1% Żydów ..





!!! Oba pola są wymagane. Jeśli nic nie wpiszesz, twój komentarz nie będzie dodany. !!!

Zabezpieczenie przed wirusami. Zaznacz jeśli chcesz dodać komentarz.

Twój Nick:

Twój Komentarz:




Masz konto na Facebooku?
Kliknij LUBIE TO!




WYSZUKAJ:



NAJNOWSZE KOMENTARZE:

king kong:tak zle nie jest chyba niewyraznie napisalem 90 f za ryz na... CZYTAJ DALEJ

konzi:Też tak pomyślałem. To chyba jecie tylko mrożonki.... CZYTAJ DALEJ

Adam:W Szkocji nie zauwazylem licznikow na wode - oplata wliczana... CZYTAJ DALEJ

king kong:londyn pokoj z oplatami 450 - zaznaczam mega tanio mam jed... CZYTAJ DALEJ

konzi:Ja balota zjadłem 3-4 razy. Nic specjalnego. Smakowało jak z... CZYTAJ DALEJ

Adam:Raz polknalem balota, gdy popijalismy wiskacza, ale mialem j... CZYTAJ DALEJ

Adam :Konrad, ja czytam twojego bloga od samego poczatku. Nie b... CZYTAJ DALEJ

konzi:Widzę, że teoretycznie dopuszczasz naszą kolejną przeprowadz... CZYTAJ DALEJ

Adam :Wylecialo mi z glowy, poniewaz jak to moja zona zwykle robi,... CZYTAJ DALEJ

konzi:Byłem! Szkoda, że nie dałeś znać wcześniej, że będziesz, to ... CZYTAJ DALEJ


KATEGORIE:

| Polska || Indie || Podsumowanie roku || Wielka Brytania || Tajlandia || Bangladesz || Dania || Szwecja || Norwegia || Holandia || Hinduizm || Laos || Wietnam || Kambodża || Motorem po Tajlandii || Filipiny || Jedzenie na Filipinach || Owoce świata || Blogi Podróżnicze || Bieganie || Slub || Całka || Rocznica || Sława || Filipińskie Dziwadła || Historia Filipin || Niemcy || Francja || Belgia || Słowacja || Węgry || Austria |


ARCHIWUM:

 
 
 2017
    
    
    Grudzien
    
    
    Listopad
    
    
    Pazdziernik
    
    
    Wrzesien
    
    
    Sierpien
    
    
    Lipiec
    
    
    Czerwiec
    
    
    Maj
    
    
    Kwiecien
    
    
    Marzec
    
    
    Luty
    
    
    Styczen


 2016
 2015
 2014
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2013
 2012
 2011
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2010
 2009
 2008
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    Maj
    Kwiecien
    Kwiecien
    Kwiecien
    Marzec
    Marzec
    Marzec
    Luty
    Luty
    Luty
    Styczen
    Styczen
    Styczen


 2007
 2006
 2005
    Grudzien
    Grudzien
    Grudzien
    Listopad
    Listopad
    Listopad
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Pazdziernik
    Wrzesien
    Wrzesien
    Wrzesien
    Sierpien
    Sierpien
    Sierpien
    Lipiec
    Lipiec
    Lipiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Czerwiec
    Maj
    Maj
    
    Kwiecien
    Kwiecien
    
    Marzec
    Marzec
    
    Luty
    Luty
    
    Styczen
    Styczen