Wczoraj kilka minut po godzinie ósmej ruszyłem w kierunku nadmorskiej miejscowości Cha-am. Nie plażę bynajmniej, ale do - nazwijmy to umownie - Biura Kształcenia Kierowców - gdzie po malych problemach z odnalezieniem właściwej drogi, stawiłem się kilka minut po 9-ej. Pan z okienka "Informacja" ...
CZYTAJ DALEJ
0 komentarzy
2012-05-06: Orientation Camp
Po powrocie do Tajlandii nastąpił powrót do szkoły. Chociaż nowy rok szkolny 2555/2556 zaczyna się dopiero 22-ego maja, my pracę rozpoczęliśmy o ponad miesiąc wcześniej, bo 18 kwietnia. Powodem tak wczesnego powrotu do pracy był tradycyjnie organizowany w naszej szkole coroczny EP Orientation C...
CZYTAJ DALEJ
3 komentarze
2012-04-17: O tym, co lubię na Filipinach
Wiele osób na Filipinach pytało mnie, czy mi się tam podobało i dlaczego. W skrócie zawsze odpowiadałem: "Jasne, że mi się podoba. Ludzie są mili i serdeczni, jedzenie znakomite, krajobrazy ładne". Zdarzało się, że często chcieli abym wszedł bardziej w szczegóły. Na tę okazję przygotował...
CZYTAJ DALEJ
0 komentarzy
2012-04-14: Z powrotem w Tajlandii
Zupełnie niespodziewanie utknęliśmy w Iloilo na dwa dni, a wszystko za sprawą Charlene, która musiała się zarejestrować w specjalnej organizacji dla Filipińczyków pracujących poza granicami kraju. Rejestracja ta, jak się później okazało, zwolniła ją z nieoczekiwanej zapłaty przy wylocie z Filip...
CZYTAJ DALEJ
2 komentarze
2012-04-11: Powrót do Iloilo
Po odwiedzeniu najmniejszej małpki świata ruszyliśmy w dalszą drogę. Najpierw busem dotarliśmy do Tagbilaran, skąd po godzinie oczekiwania weszliśmy na pokład "Fast Craft", czyli szybkiej łodzi, która zabrała nas do portu Cebu na wyspie Cebu. Po sprawdzeniu wszystkich możliwych połaczeń pomiędz...
CZYTAJ DALEJ
0 komentarzy
2012-04-10: Z wizytą u najmniejszej małpki na świecie!
Kolejny dzień na wyspie Bohol spędziliśmy dość leniwie, a wszystko za sprawą poniedziałku, który w Polsce jest dniem śmigusa-dyngusa (znanego skądinąd jako kundys-mundys), a na Filipinach dniem... zamkniętych sklepów i niedziałającego transportu. Wyspaliśmy się więc dowoli, trochę wynudzili, od...
CZYTAJ DALEJ
0 komentarzy
2012-04-07: Czekoladowe Góry
Kolejnego dnia dotarliśmy do najsłynniejszego miejsca wyspy Bohol, a więc Czekoladowych Gór. W zależności od pory roku ich kolor zmienia się czekoladowo-brązowy, bądź zielony. Gór, a właściwie pagórków jest bez liku, bo aż 1268. Każda z nich wygląda prawie identycznie niewiele się róźniąc od si...
CZYTAJ DALEJ
0 komentarzy
2012-04-06: Z Negros przez Cebu na Bohol
Po śniadaniu u pani Nidy ruszyliśmy w dalszą podróż. Najpierw musieliśmy się wrócić z Guintubdan do La Carloty. Trafiliśmy tam siedząc na przeładowanym "pojeździe motorowym" (nie umiem go inaczej nazwać). Pojazd ten z prawej strony ma motocykl na którym siedzi kierowca. Całość dołączona jest do...
CZYTAJ DALEJ
0 komentarzy
2012-04-04: Farma kogutów w Kanlaon
Po wejściu na wulkan Kanlaon, na drugi dzień obudziliśmy się znacznie później, bo około 10-tej rano. Zanim zjedliśmy śniadanie zaserwowane przez panią Nidę, mieliśmy okazję przyjrzeć się temu, co jest głównym źródłem dochodów ludzi mieszkających w Kanlaon, czyli hodowli kogutów.
Ma 2435 m.n.p.m.. To zaledwie 14 metrów niżej niż najwyższy polski szczyt, Rysy. Lonely Planet opisuje go jako najbardziej ekscytujący ze wszystkich, chociaż jest 16-stym szczytem Filipin. To wulkan Kanlaon na wyspie Negros.
Nie da się na niego wejść ot tak, sobie. Najpierw trzeb...
CZYTAJ DALEJ
2 komentarze
2012-03-28: Uliczne jedzenie, część II.
Znów Charlene kupiła uliczne przysmaki, i znów postanowiliśmy nakręcić kolejny filmik o tym, co można zjeść ciekawego na filipińskich ulicach.
Wszystko to, co jemy jest w przeliczeniu na polskie złotówki naprawdę tanie. Do tej pory najdroższy przysmak (nie pamiętam nazwy) ledwo ...
CZYTAJ DALEJ
0 komentarzy
2012-03-25: Uliczne śniadanie
Z powodu ograniczonego dostępu do Internetu i niezbyt dużego czasu wolnego, wciąż nie jestem w stanie pisać o wszystkim na bieżąco. Na pewno jednak wszystko zostanie odpowiednio zdokumentowane, bo zdjęć i filmików mam mnóstwo. Póki co, oto kilkuminutowy filmik na temat śniadania, jakie zafundow...
CZYTAJ DALEJ
0 komentarzy
2012-03-23: Kukryku! Czyli o najpopularniejszym odgłosie na Filipinach.
Kurczak, kura, kogut. W każdym dużym mieście na Filipinach każdy ma przynajmniej jedną sztukę. Na wsiach przypada sztuk kilka, jeśli nie nawet kilkanaście na jednego mieszkańca. Kury hoduje się dla kompsumcji własnej, bądź sprzedaży. Koguty, tu bywa różnie, i wynika to głównie z jednego najbard...
CZYTAJ DALEJ
4 komentarze
2012-03-20: Już na Filipinach
Około piątej nad ranem w sobotni poranek wylądowaliśmy w Manili, stolicy Filipin. Samolot przepełniony był Filipińczykami. Zagraniczniaków można było policzyć na palcach dwóch rąk, a może nawet jednej. Z tego też powodu, gdy doszliśmy do Sekcji Imigracyjnej pani z obsługi zaprowadziła mnie i Ch...
CZYTAJ DALEJ
3 komentarze
2012-03-14: Już niedługo: Filipiny!
W nocy z piątku na sobotę Charlene i ja lecimy z Bangkoku do stolicy Filipin, Manili. Stamtąd po trzech godzinach czekania na lotnisku, przesiądziemy się na lot do Iloilo, największego miasta wyspy Panay z której pochodzi Charlene. Na Filipinach będziemy od 17 marca aż do 12 kwietnia, a więc pr...
CZYTAJ DALEJ
3 komentarze
2012-03-10: Motorem przez pół Tajlandii. Dzień 9. Podsumowanie.
Wróciłem! Moja dziewięciodniowa wycieczka po południowej Tajlandii dobiegła końca. W sobotę wstałem około godziny ósmej wziąłem prysznic, spakowałem się, wskoczyłem na motor i wio. Strasznie dłużyły się kilometry do domu. Pierwsze półgodziny to była jazda po dziurach. Główna droga wiodąca z Pra...
CZYTAJ DALEJ
2 komentarze
2012-03-09: Motorem przez pół Tajlandii. Dzień 8.
Umyłem się, odbyłem poranną toaletę, ubrałem, spakowałem, otworzyłem drzwi i kogo widzę? Uśmiechniętego, merdającego ogonem golden retrivera. Ci, co mnie lepiej znają wiedzą, że uwielbiam psy. Nie masz lepszych zwierząt na świecie. Nie wiem jak ten pies miał na imię, ale zakolegowaliśmy się od ...
CZYTAJ DALEJ
4 komentarze
2012-03-08: Motorem przez pół Tajlandii. Dzień 7.
Nareszcie pospałem dłużej! Dzisiaj obudziłem się po siódmej, a więc ponad godzinę wcześniej niż zwykle. Na prawdziwe wyspanie się przyjdzie jednak dopiero pora w niedzielę, bo w sobotę będę już z powrotem w moim domu w Phetchaburi. Jak widać więc, podróż powoli dobiega do końca.
Dzisiaj znów obudziłem się zanim zadzwonił alarm komórki. Widać, stało się to już regułą. Po całej porannej toalecie wziąłem się jeszcze raz do studiowania mapy, aby przypomnieć sobie jak wyjechać z Trang oraz gdzie skręcić w kierunku Phang-nga. Nadal zastanawiałem się, czy jechanie do miasta P...
CZYTAJ DALEJ
3 komentarze
2012-03-06: Motorem przez pół Tajlandii. Dzień 5.
Obudziłem się dzisiaj wcześniej niż zwykle i nie mogłem już spać. Widać, mój organizm przystosował się do wcześniejszego wstawania, bo każdego dnia wstaję sam zanim zadzwoni budzik. Jak tak dalej pójdzie, będę wstawać o piątej ;) Wziąłem więc prysznic, ubrałem się, spakowałem, i o 6:35 by...
CZYTAJ DALEJ
3 komentarze
2012-03-05: Motorem przez pół Tajlandii. Dzień 4.
Po trochę dłuższym spaniu niż zwykle, ruszyłem w drogę do Songkhla. Wyjazd z Nakhon Si Thammarat zajął mi grubo ponad 10 minut. Dziwiłem się wczoraj, jak duże było Surat Thani, ale to dopiero wyjazd z Nakhon okazał się najdłuższy.
Tym razem pogoda dopisała. Padało w sumie przez o...
CZYTAJ DALEJ
4 komentarze
2012-03-04: Motorem przez pół Tajlandii. Dzień 3.
Skoro świt ruszyłem w dalszą drogę. Moim celem na dzień dzisiejszy było miasto Nakhon Si Thammarat położone w prowincji o tej samej nazwie. Tak jak wczoraj, musiałem wytrzeć motor z wody, która nieszczęśliwie nakapała na niego z dachu.
Wydostanie się z Surat Thani było dosyć pros...
CZYTAJ DALEJ
2 komentarze
2012-03-03: Motorem przez pół Tajlandii. Dzień 2.
Zanim opowiem o drugim dniu mojej podróży, confąć się muszę do dnia pierwszego. Po wrzuceniu wszystkich zdjęć, opisów i filmów na Internet udałem się do pokoju hotelowego. Po kilku minutach stojąc pod drzwiami zauważyłem, że zamknąłem klucz w pokoju i nie mogę się dostać do środka. Przyhotelowy...
CZYTAJ DALEJ
3 komentarze
2012-03-02: Motorem przez pół Tajlandii. Dzień 1.
Obudziłem się rano, zjadłem śniadanie, umyłem się, poszedłem do szkoły wpisać się, że jestem, i ruszyłem w podróż. Podróż, jakiej jeszcze nie było - motorem przez pół Tajlandii i z powrotem.
Około 7:20 motor wyjechał z mojej małej uliczki, aby po minucie już być na autostradzie....
CZYTAJ DALEJ
4 komentarze
2012-02-29: 1 człowiek. 1 motor. 10 miast. 2,000 km. Motorem przez pół Tajlandii!
Już za 2 dni ruszę na prawdopodobnie moją podróż roku, a może nawet dwóch ostatnich lat odkąd przeprowadziłem się do Tajlandii w styczniu 2010. Wyruszę moim nowym motorem spod domu do położonego daleko na południu kraju miasta Songkhla. Wrócę inną trasą, aby zobaczyć jak najwięcej. W każdy dzie...
CZYTAJ DALEJ
10 komentarzy
2012-02-25: Motorem do Kaeng Krachan
Dzisiaj Charlene i ja wybraliśmy się późnym rankiem do największego parku krajobrazowego w Tajlandii, czyli Kaeng Krachan położonego w prowincji Phetchaburi. Była to już moja druga podróż do Kaeng Krachan, ale pierwsza z Charlene.
Od mieszkania do parku dzieli nas 50 km jadąc wie...
CZYTAJ DALEJ
0 komentarzy
2012-02-18: Moje okolice, czyli motorem do Makro
Dzisiaj niewiele napiszę, ale za to pokażę krótki filmik jaki dzisiaj nagrałem z pomocą Charlene. Będą to okolice mojego mieszkania, które zwiedzimy razem oglądając urywki dziesięciokilometrowej drogi do supermarketu sieci Makro. Droga będzie wieść przez peryferie miasta Phetchaburi, małe okoli...
CZYTAJ DALEJ
4 komentarze
2012-02-15: Pożegnanie klas szóstych
Wczoraj w czasie Walentynek odbyło się uroczyste pożegnanie klas szóstych mojej szkoły. Cała ceremonia trwała łącznie niewiele ponad godzinę. Zaczęło się zwyczajnie i zgodnie z tradycją, a więc hymnem Tajlandii.
Następnie każdy z uczniów klas szóstych przechodził przez specjalni...
CZYTAJ DALEJ
0 komentarzy
2012-02-14: Bangkocka komedia bombowa
Dzisiaj w Bangkoku wybuchły trzy bomby. Nie miało to związku z zamachem terrorystycznym, chociaż niewykluczone, że bomby wybuchły za sprawą trzech domniemanych terrorystów pochodzenia - podobno - irańskiego. W sumie zostały ranne cztery osoby, w tym także jeden z trzech domniemanych terrorystów...
CZYTAJ DALEJ
0 komentarzy
2012-02-08: Filipiński kościół w tajskiej prowincji
Za sprawą Charlene, która pracuje w szkole katolickiej prowadzonej przez zakonnice i księży pochodzących z Filipin, i której chociażby z tego względu od czasu do czasu wręcz wypada pojawić się w kościele zbudowanym na terenie jej szkoły, także i ja zacząłem od czasu do czasu chodzić na niedziel...
CZYTAJ DALEJ
0 komentarzy
2012-02-05: Z wizytą w Wat Arun w Bangkoku
W ostatnią sobotę Charlene i ja wyruszyliśmy do Bangkoku na spotkanie z Iwoną, która na (tymczasowe) dobre rozdomowiła się (bo "rozgościła" to chyba nie wypada powiedzieć) w stolicy Tajlandii. O tym jak jej tam jest, co robi, gdzie mieszka i jak mieszka pisać nie będę, bo przecież dziewczyna sa...
CZYTAJ DALEJ
0 komentarzy
2012-02-02: Indie i Tajlandia, a (nie)skołatane nerwy
Tak sobie pomyślałem ostatnio, że w czasach gdy mieszkałem w mojej ulubionej Kolkacie, cholera mnie brała średnio co trzy miesiące. Uwielbiałem to miejsce, chociaż targało moim nerwami nieprzeciętnie. W Indiach była karuzela kręcąca się od punktu "jest wspaniale" do punktu "zaraz kogoś pozabijam"...
CZYTAJ DALEJ
5 komentarzy
2012-01-29: Dzień Sportu FCDR
W minioną sobotę odbył się dzień sportu FCDR. FCDR to Filipińska społeczność Ratchaburi do której należy Charlene. W ramach Dnia Sportu wszyscy członkowie oraz ich goście zostali podzieleni na trzy zespoły: Niebiescy, Zieloni i Czerowni. Charlene i ja znaleźliśmy się w zespole Niebieskim razem ...
CZYTAJ DALEJ
2 komentarze
2012-01-25: EP Camp razy dwa
Dwa ostatnie weekendy włącznie z towarzyszącymi im piątkami spędziłem na plaży Samphraya w parku narodowym Sam Roi Yod w prowincji Prachuap Khiri Khan, gdzie odbywały się obozy naszego English Program (w skrócie i z angielskiego EP camp). Pierwszy weekend to M1 i M2 camp, drugi M3 camp.
...
CZYTAJ DALEJ
0 komentarzy
2012-01-19: Moje dwa lata w Tajlandii
Jutro wybiją dokładnie dwa lata odkąd wprowadziłem się do Tajlandii. Pierwszy raz byłem tutaj na przełomie grudnia i stycznia roku 2007/2008. Wtedy przyjechałem na zaledwie półtora tygodnia i już lecąc samolotem z Kolkaty do Bangkoku miałem uczucie, że coś się wydarzy. Nie miałem pojęcia co, al...
CZYTAJ DALEJ
1 komentarz
2012-01-11: Night Market, czyli Nocny Targ w Phetchaburi
Night Market, czyli po naszemu Nocny Targ, to miejsce w którym stołuję się trzy razy w tygodniu. Można tu kupić wszystkie tajskie smakołyki - na miejscu lub na wynos. Cena kolacji zaczyna się już od 20 bahtów (2 zł), a sięga... tutaj zależy ile jest się w stanie zjeść. Przykładowo za połowę pie...
CZYTAJ DALEJ
0 komentarzy
2012-01-09: Tajskie kino
W nawyk mnie i Charlene wpadły wypady do kina w Ratchaburi na tajskie filmy. Decyzję często podejmujemy w ostatniej chwili, podchodzimy do okienka kasowego i nie zastanawiając się nad niczym kupujemy dwa bilety na pierwszy wyświetlany film nie wiedząc zupełnie na co idziemy. Szczerze mówiąc wsz...
CZYTAJ DALEJ
0 komentarzy
2012-01-05: Sylwester na Koh Samet
Na około 23 godziny przed Sylwestrem (a więc w środku nocy) Charlene spojrzała na mnie swoimi czarnymi oczami mówiąc "Honey, I want to go to Kho Samet to be with my friends and other Filipinos". Nie mogłem się oprzeć proszącym czarnym oczom, oraz naprawdę świetnej ofercie, jaka została mi przed...
CZYTAJ DALEJ
0 komentarzy
2012-01-03: Tajsko-holenderskie wesele
W przeddzień Sylwestra Charlene, Iwona i ja wybraliśmy się na wesele naszego znajomego Sandera, obywatela Holandii, i jego żony Joy, obywatelki Tajlandii. Ich ślub był przed rokiem, mają już dziecko (kilkumiesięczną dziewczynkę), ale wesele dopiero teraz. Czemu tak? Szczerze mówiąc nie wiem. Ch...
CZYTAJ DALEJ